Historia SQJRIU

SQJRIU-QJF na Toorak Rd., South Yarra (w małym prywatnym mieszkaniu państwa Leś)

 

SQJRIU-QJF w willi na Toorku (prywatnie wynajmowana czasowo przez państwo Leś)

 

 

SQJRIU-QJF w pomieszczeniu centrum biurowego na Sth Yarra

SQJRIU-QJF w dzielnicy sosnowieckich slamsów (powrót do ojczyzny)

Stulecie potwierdzenia ciągłości z Koroną Polską – SQJRIU najbardziej znaczący wkład wypędzonych z Polski.

SQJRIU (St. Queen Jadwiga Research Institute of Understanding) to jeden z pięknych monumentów polskiej myśli powstały poza granicami kraju, w dalekiej Australii. Wielokrotnie pisaliśmy na ten temat w naszym kąciku „Co nowego w QJF”. W kontekście pozyskania pomieszczenia na SQJRIU (środki w całości pochodzą z prywatnych środków państwa Magdaleny i prof. Zbigniewa Leś) jak też wstępnego jego zagospodarowania kilka refleksji natury historyczno-ekonomicznej.

Nigdy w historii Polski żadna instytucja powstała w środowisku wypędzonych z Polski, nie była tak potwornie niszczona i a jej założyciele prześladowani przez rządzące mafijne układ w Polsce. A to dlatego, że jeszcze nigdy w naszej polskiej historii nikt nie odważył się rzucić rękawicy tak zakorzenionemu w polskiej słowiańskiej społeczności zmitologizowanemu stereotypowi Polaka, bądź to walczącego pod byle jakim sztandarem wolności żołnierza-tułacza, analfabety amerykańskich bezkresów karczującego niezbyt żyzny amerykański ugór pod własną niedolę słowiańskich niewolników American dream czy też ostatnio, tak bardzo spopularyzowanego mitu Polaka-robotnika w skupiskach polonijnego getta parafialnej wyniszczającej zawiści utrzymywanych dzięki agenturze semickich emisariuszy zła. Nic też dziwnego, że tego typu tak bardzo potrzebny polskiemu niewolonemu narodowi akt odważnego sprzeciwu, w imię świętości polskiego Króla, Pani Korony Polskiej, świętej Jadwigi Królowej spotyka się z takim barbarzyństwem wyniszczania i terroru połączonego z rabunkiem mienia. Dzisiaj po tylu latach potwornej harówki, nieprzespanych nocach, na polu walki o nieomal każdy skrawek wszystkiego co umożliwiłoby nie tylko funkcjonowanie instytutu ale też utrzymanie się przy życiu, nie sposób pojąć, jak „polscy patrioci”, „katolicy”, niejednokrotnie przechodzący tę samą drogę  nieludzkiego wypędzenia z Ojczyzny mogą tak wiele szkody wyrządzić instytucji i tym którzy ją współtworzą. Jest w tym coś zgoła nieludzko-bestialskiego, coś co być może kiedyś historia ukaże w prawdziwym świetle. Dzisiaj SQJRIU, jako promyk nadziei rzucający snop światła w ten zakłamany i zsemityzowany świat patriotyzmu-antypatriotycznego pozwala dojrzeć to co tak niewielu dostrzega. W oczekiwaniu na historyczną odsłonę, kilka faktów historycznych dotyczących powstania SQJRIU.

 W rozwijaniu działalności QJF prowadzenie naukowych badań wynikało ze statusu założycielskiego QJF. Zakładając QJF nie znaliśmy środowiska polonii australijskiej jak też tych, tylu powiązań polityczno-lejberowskich, agenturalno-semickich czy też bardzo silnej segregacji rasowej opartej na multikulturaliźmie gettowskim. Tego typu multikulturalizm zakładał bardzo silne zgettowienie społeczności gdzie przywódcy poszczególnych gettowisk (federacja, parafie polskie) mieli za zadanie utrzymywanie stratyfikacji, z możliwością spadku w dół (na samo dno). Tylko rasowo wyprani mogli dokonywać przeskoku spomiędzy jednej orbity mafijnej do tej wyższej po otrzymaniu kwantu oświeconej dawki od nie jednej z tak licznie działających lewacko-masońskich źródeł oświeceniowych. W takich to warunkach zrodził się pomysł utworzenia instytutu badawczego badań nad rozumieniem z nadzieją otrzymania wsparcia z gettowiska polonijnego. Prace dotyczące badań nad rozumieniem były już wcześniej prowadzone i firmowane przez QJF. Pierwsze artykuły firmowane przez QJF były ogromnym osiągnięciem. To dzięki tym badaniom, publikowanym w renomowanych naukowych pismach, QJF zaczynała być znana w świecie, pięknie przyczyniając się do promowania imienia i postaci naszej ukochanej Patronki. Żaden opis nie  jest w stanie oddać naszego ogromnego napięcia w oczekiwaniu na przyjęcie artykułu do druku i następnie oczekiwania na wydrukowany artykuł z nazwą Queen Jadwiga Foundation. W tym czasie wszystkie prace prowadziliśmy w naszym maleńkim mieszkaniu na South Yarra. Po nieustannych remontach i położeniu parkietu (mimo bardzo surowego zakazu ze strony przepisów sanitarno-budowlanych) w mieszkaniu 22 (piętro wyżej), co miało zmusić nas do wyprowadzenia się z naszego mieszkania, praca stała się bardzo utrudniona. SQJRIU założyliśmy w nadziei otrzymania statusu organizacji z donacji do pozyskiwania tax deductible donacji co pozwoliłoby nam prowadzić badania z otrzymywaniem rządowych dopłat. Mimo spełnienia wszystkich kryteriów i kilkuletnich bojach z ministerstwem nauki w Kanberze, ze względu czysto rasistowskiego uprzedzenia nie przyznano nam możliwości zwolnień z opłat jak też statusu organizacji tax deductible. Był to okres rządów liberałów i ministra Nelsona, który osobiście dopilnował aby nas załatwić w tak bardzo barbarzyński sposób. Warto dodać, że był to czas wyjątkowo dobrych stosunków Polsko-Australijskich w ramach sojuszu walki z terroryzmem i okres prezydentury p. Kaczyńskiego. Wynikiem naszych starań było powołanie przez tegoż ministra instytutu Nic-To dublującego badania AI zza oceanu, a przy tym pozorującego rozmach i nowatorstwo SQJRIU. Dano nam do zrozumienia gdzie jest nasze miejsce, wskazując na gettowisko i możliwość prowadzenia działalności sprowadzonej do idiotycznych multicultural imprez. Jednakże ta walka była naznaczona stygmatem znaczącego zwycięstwa. Chamstwo i brutalność tak zwykle uprzejmych pseudo-anglików wskazywało na to, że my Polacy, zaczynaliśmy być postrzegani jako potomkowie niegdyś potężnego imperium, Korony Polskiej, o czym ci którzy dzielili ziemie Korony Polskiej pomiędzy zwycięskie potęgi pragnęli aby im tego nie przypominano. Przyzwyczajeni do służalczej postawy rozbitków armii Maczka poniżający nas (nasz naród) na tak często tutaj organizowanej zwycięskiej paradzie aliantów ,nie wspominając zwyczajnych dezerterów rżnących bohaterstwo na defiladzie ANZAC Day, w naszej postawie wyczuwali coś z czym dotychczas się nie spotykali. Następnie rozpoczęliśmy bój o otrzymanie ARC grant z tegoż samego ministerstwa, wykorzystując możliwość starania się o grant jako private research institute jako instytucję zafiliowaną z Melbourne University. Mimo posiadania wielu światowej sławy naukowców takich prof. Zadeh, który osobiście bardzo popierał nasze starania o otrzymanie grantu, w Kanberze zastosowano bardzo barbarzyńską praktykę rasizmu, szczególnie w wydaniu hindusko-semickiej masonerii. Mimo wielu odwołań i interwencji naukowców spoza Australii, nasze aplikacje były odrzucane w sposób graniczący z szowinizmem rasowym. Zaczęły się pogróżki i nagłe kłopoty w pracy co było ogromnym ciosem jako, że praca, a raczej bardzo nisko płatny kontrakt na uniwersytecie był naszym jedynym źródłem dochodów. Mimo to złożyliśmy ponownie aplikację o grant. Niestety znany nie tylko w Australii lewak i fanatyk komunizmu z uniwersytetu w Adelajdzie wprowadził nagle przepis na skutek którego nasz instytut został pozbawiony możliwości aplikacji o ARC grant. Nie było to przypadkowe jako, że właśnie w tym roku mieliśmy bardzo silną „obstawę” naukowców, co dziwne nie z Polski, tak, że grant ten z pewnością byłby nam przydzielony. W świetle naszych wstępnych informacji zebranych z ministerstwa ten lewak i  fanatyk komunizmu o bardzo antykatolickim uprzedzeniu nie miał prawa pozbawiać SQJRIU możliwości starania się o ARC grant. W chwili gdy zamierzaliśmy wnieść tę sprawę do sądu rozpoczęły się potworne akty terroru. Pani Magdalena traci pracę i zaczynają się kłopoty z dostawianymi tenantami w bloku w  którym mieszkamy. Psychicznie chory, prawdopodobnie z któregoś hinduskiego regionu biedy, umiejscowiony w mieszkaniu piętro niżej stanowi bardzo duże niebezpieczeństwo dla naszego zdrowia i życia. O tym, że jest to bardzo niebezpieczny psychopata nikt nas nie poinformował, było to tym dziwniejsze, że odwiedzała go  pielęgniarka, siostra zakonna być może z któregoś z zakonów katolickich. Żadnej informacji o tym osobniku nikt nam nie chciał podać, i dopiero w chwili napaści na nas przekazano nam informację że jest to bardzo niebezpieczny psychopata. Agent który podstawił nam tego osobnika, prawdopodobnie pochodzenia żydowskiego z Rosji, bardzo nas obrażał i groził, co potęgowało straszliwy  terror. Był to czas kiedy wydrukowaliśmy już pierwsze tak długo oczekiwane artykuły firmowane przez SQJRIU i podpisaliśmy kontrakt ze Springerem na wydrukowanie pierwszej książki z rezultatami badań naszego instytutu SQJRIU. Było to dla nas ogromne wyróżnienie i powód do wielkiej radości. Niestety, w tydzień po podpisaniu kontraktu rozpoczęły się nagle zupełnie nieoczekiwanie roboty związane z wymianą okien. W czasie prowadzenia tych robotniczych ekscesów w mieszkaniu nie można było przebywać. Robotnicy, wiedząc że prof. Leś jest inżynierem, zaczęli bardzo planowo przeprowadzoną akcję zmierzającą do wytworzenia  potwornego terroru i w konsekwencji pozbawienia życia. Zmuszeni zostaliśmy do wynajęcia mieszkania  w Darling Tower, nie tylko po to aby można było pracować ale też aby przeżyć ten potworny terror. Te ataki z Body Corporate (pod pretekstem prac remontowych) były bardzo dobrze zgrane z planem naszej działalności i dopiero w kilka lat później okazało się że jednym z pracujących tam agentów był niejaki p.Swiatkowski (z Polski) wyrządzający tak QJF, SQJRIU jak i państwu Leś ogromne szkody. Mimo tak potwornego terroru, książkę udało się napisać zgodnie z ustalonym harmonogramem i w niespełna rok po jej ukończeniu cieszyć oko blaskiem uroku dzieła firmowanego nie tylko przez SQJRIU ale też dedykowanego naszej ukochanej Patronce. To była ogromna radość. Zdawaliśmy sobie doskonale sprawę, ze dzięki tej pozycji wprowadzamy SQJRIU w historię, historię tej ciągłości z Koroną Polską, której to perłą jest św. Jadwiga Królowa Polski. Mając także inne bardzo doniosłe osiągnięcia w ramach prowadzonej działalności QJF, takie jak wystawy dzieł QJF Art&Science Gallery czy też wydanie pierwszej książki w naszej QJF Press jak też serię wykładów na najlepszych uniwersytetach w Melbourne liczyliśmy na jakiejś wsparcie tak Polonii w Melbourne, Australii jak też rządu polskiego lub też jakiejś patriotycznej organizacji. Bardzo dobrze zdawaliśmy sobie sprawę z ogromnego znaczenia sukcesów tak SQJRIU jak też QJF tak w wymiarze kulturowym jak też historycznym. Mając jednakże wcześniejsze bardzo złe doświadczenia zawiści i sabotażu polonijnych gremiów w Melbourne nie oczekiwaliśmy na wiele. Niestety kolejne ekipy rządowe potwierdzały tylko to co już wcześniej mogliśmy zauważyć. Wypędzeni z Polski traktowani są jako kategoria idiotów o patriotycznym imperatywie zniewolenia mający tylko harować w pocie czoła, występować w roli przygłupów poprzebieranych w pokraczne stroje i trzymać się z daleka od Polski. Na szczęście nasze spostrzeżenia coraz częściej pokrywały się z myślącą częścią wygnańców z Ojczyzny. Trudno się więc dziwić, że na tle takich oczekiwań reprezentowanych przez bezpieką Wspólnota Polska czy też takiego opiekuna jak pan o pseudonimie Borusewicz czy autor czarnej listy z rządu p. Tuska  nasza działalność będzie klasyfikowana jako działalność wroga klasowego. Zaczynał się okres szykan i coraz dotkliwszej izolacji połączony z coraz brutalniejszymi atakami bandytów nasyłanych przez p. Swiatkowskiego czy też tenantów wynajmujących mieszkanie nr. 22 (nad naszym mieszkaniem). Podpisaliśmy kontrakt ze Springerem na drugą książkę i od razu zaczęła się kolejna seria bandyckich napadów tak że prof. Z. Leś wielokrotnie zmuszony był przerywać pracę by uciekać na ulicę. Był to okres australijskiej zimy i tego typu wypędzanie z mieszkania powodowały bardzo silne przeziębienia i inne poważne dolegliwości. Zdając sobie sprawę, że w tego typu warunkach ukończenie pracy nad książką będzie niemożliwe zaczęliśmy rozglądać się za wynajęciem mieszkania. Zupełnie przypadkowo udało nam się znaleźć willę na Toorak-u jednakże za cenę przy której nasze skromne dochody były zupełnie zerowane. Po zapłaceniu czynszu pozostawało tylko na chleb i mleko. Nie długo jednak cieszyliśmy się tym willowym szczęściem. Jak się okazało willa ta od dłuższego czasu była nie zamieszkana ze względu na bardzo zły stan, szczególnie instalacji wodno-kanalizacyjnej i gazowej. Instalacja gazowa stanowiła ogromne niebezpieczeństwo i mimo tego, że wezwany pracownik natychmiast zlecił wymianę wadliwej instalacji właścicielka, ponoć Greczynka p. Aristou kpiła sobie z tego typu zagrożeń. Najgorsze jednak było przed nami. Była to plaga robactwa bardzo jadowitego, które zagnieździło się w nieomal każdym zakątku tego budynku. Mieszkanie w tej willowej norze stało się prawdziwym koszmarem, tak że bardzo często przebywaliśmy poza domem. Mimo, że teraz SQJRIU był ulokowany w niewielkim pokoiku i praca wydawać by się mogła bardziej przypominająca pracę w naukowym instytucie jednakże robactwo spadające z otworów w suficie stawało się bardzo znaczącym problemem. Udało się jednakże ukończyć drugą książkę dla Springera i wydać kolejną w naszym wydawnictwie QJF. Warto zaznaczyć że pisanie naukowej książki to coś zupełnie innego aniżeli pisanie powieści czy zbioru poezji. Pisanie książki naukowej to wielodniowe prace nad implementacją i testowaniem systemu jak też prowadzenie potrzebnych obliczeń, rozwiązań graficznych czy też projektowania algorytmów. Jest to ogromna i bardzo wyczerpująca praca. Tuż po otrzymaniu pięknie wydrukowanej drugiej książki podpisaliśmy kontrakt na wydanie trzeciej prezentującej nasze najnowsze badania instytutu SQJRIU. Tuż po podpisaniu kontraktu prof. Z. Leś znalazł się w szpitalu, w  stanie bardzo ciężkim na skutek  ukąszenia przez jadowitego owada znajdującego się w tej willi. W tym też czasie zaczął się bardzo uciążliwy remont w domu nieomal przylegającym do willi co uniemożliwiało pracę nad książką, nakładając się na bardzo powolne powracanie do zdrowia po pobycie w szpitalu. W chwili gdy właścicielka dowiedziała się o wypadku ukąszenia i pobycie w szpitalu natychmiast zażądała wyniesienia się z domu. Państwo Leś zażądali odszkodowania za spowodowanie utraty zdrowia co spowodowało natychmiastową reakcję właścicielki. Państwo Leś zostali nagle zupełnie nieoczekiwanie pozwani do sądu przez podstawionego agenta mieszkaniowego p. Cable, mającego bardzo silne powiązania ze środowiskiem prawniczym Melbourne. Nagle zupełnie nieoczekiwanie państwo Leś dostali nakaz opuszczenia mieszkania w przeciągu zaledwie kilku dni. Było to tym bardziej szokujące, że czynsz za mieszkanie został zapłacony z dużym wyprzedzeniem i prof. Z. Leś był w bardzo ciężkim stanie po powrocie ze szpitala. Bardzo byliśmy wstrząśnięci perfidią i barbarzyńskimi poczynaniami p. Aristiou bardzo świadomie mającej na celu spowodowanie poważnej szkody dla zdrowia w tym nie wykluczając pozbawienia życia. Sprawa była bardzo poważna gdyż wydająca werdykt młoda bardzo arogancka urzędniczka bardzo świadomie działała tak aby wyrządzić maksymalną szkodę nie będącemu jeszcze w dobrym stanie zdrowia po bardzo niebezpiecznym wypadku ukąszenia prof. Z. Lesiowi. Ten ogromny pośpiech to ogromne zniszczenia tak dla QJF jak też bardzo duże szkody dla zdrowia jakie ponieśli państwo Leś. Zmuszeni byliśmy wynająć hotel jako, że  wynajmowane mieszkanie państwa Leś mogło być opuszczone po upływie dwóch miesięcy. Najbardziej jednakże szokujące było to, że był to okres w którym trzecia książka miała być złożona w wydawnictwie. Ostatnie prace na tą książką prowadziliśmy już w wynajętym office na South Yarra. Pomieszczeni to zauważyliśmy zupełnie przypadkowo kiedy to zmuszeni byliśmy wystawić część mebli stanowiące wyposażenie SQJRIU na ulicę ,jako że nie mieliśmy możliwości ich przechować. W chwili gdy wracaliśmy aby zapakować ostatnie rzeczy, w tym kolekcję minerałów Strzeleckiego, z której wiele okazów uległo niszczeniu, zauważyliśmy ogłoszenie o wolnym pomieszczeniu biurowym. Mimo, że koszt wynajmu był bardzo wysoki zgodziliśmy się wynająć to pomieszczenie - maleńki pokoik bez okna. Mimo tak tragicznego  położenia radowaliśmy się niezmiernie z faktu że SQJRIU ma nareszcie prawdziwy office, mimo że był to tylko maleńki pokoik bez okna. Pomieszczenie to usytuowane w przestrzeni pomieszczeń biurowych z sekretarką i dość dobrym zabezpieczeniem zdawało się stanowić dobre pomieszczenie do pracy. Niestety dość szybko ujawniły się braki uniemożliwiające pracę wymagającą pełnej koncentracji, Okazało się że większość tych, którzy wynajmowali te pomieszczenia biurowe to agenci zajmujący się wyszukiwaniem mieszkań na sprzedaż, wiszący na telefonie tak, że cienkie szklane szybki nie stanowiły prawie żadnej izolacyjnej zasłony przed kakofonią hałaśliwych pogawędek biznesowych. Na dodatek, tuż obok tego pokoiku znajdował się pokój schadzek biznesowych potęgując hałaśliwość środowiska pracy twórczej. Jako środek zaradczy wystarczyło zastosować generator białego szumu, który doregulowywany był do poziomu hałasu z zewnątrz tak, że praca mogła się powoli posuwać naprzód. Była to też możliwość zainicjowania prawdziwej działalności instytutu i zapraszanie naukowców jak też możliwość prowadzenia prac ze studentami. Niestety w chwili gdy cieszyliśmy się z faktu otrzymania wydrukowanej trzeciej książki i podpisania kontraktu na czwartą zostaliśmy nagle powiadomieni, że piętro na którym znajduje się pomieszczenie SQJRIU zostało nagle sprzedane i mamy dwa miesiące do wyniesienia się z tego pomieszczenia. Zbiegło się to z podstawieniem nam lokatorki (córki policjanta) do mieszkania No. 22. Zaczęły się całonocne bardzo głośne imprezy, obrzucanie nas  wyzwiskami przez młodą wiecznie pijaną ulicznicę. Napady na panią Magdalenę, próby pobicia przez pijanych bandziorów, stałych gości tego „nocnego lokalu”, jak też pogróżki bardzo poważne pod adresem państwa Leś, w tym też bardzo poważne obrażanie i wypędzanie z mieszkania. Najgorsze jednakże było zatrzymywanie państwa Leś pod byle jakim pretekstem przez policjantów z bardzo brutalnym nakazem wyniesienia się polskiej katolickiej .... Możemy sobie darować dalsze określenia. Zdawaliśmy sobie sprawę z tego, że rozwydrzona  hołota pragnąca legalizacji małżeństw homoseksualnych jest bardzo wrogo nastawiona  do QJF i że ci młodzi bandyci okupujący mieszkanie nr. 22 nie poprzestaną na pogróżkach, zmuszeni byliśmy wyjechać do Polski. W takich to okolicznościach znaleźliśmy się w sosnowieckim slamsie adoptując mały pokoik w sąsiedztwie wykolejeńców i degeneratów różnej maści na pomieszczenie SQJRIU. Tutaj też rozpoczęte zostały prace nad 4 książką dla wydawnictwa Springer. Nie obyło się też bez niespodzianek. Mieszkanie piętro wyżej wynajmowane przez niezrównoważoną kobietę z dwójką dzieci i dochodzącym kochasiem to źródło potwornej bieganiny, dzikiego skakania i obrzucania się ciężkimi przedmiotami. Ledwie żywi po odnowieniu mieszkania z którego zostaliśmy wypędzeni na 25 letnie „banicję” mogliśmy przynajmniej przez chwilę odpocząć po przejściach australijskiego piekła. Maleńki pokoik został przystosowany do pełnienia roli pomieszczenia instytutu SQJRIU i gabinetu dyrektora QJF. Dopiero po długim poszukiwaniu udało się znaleźć miejsce blisko ukochanej Patronki św. Jadwigi Królowej. Niestety mimo tak uporczywej walki i tylu zwycięstw pozwalających jaśnieć naszemu instytutowi badań nad rozumieniem

 jako prawdziwa perła nauki polskiej, tu w Polsce jesteśmy potwornie dyskryminowani i jak nikt inny z żadnej znanej profesji w Polsce zmuszani do pracy bez żadnego wynagrodzenia, zmuszani nie tylko do budowy własnego miejsca pracy, jego wyposażenia ale też do pracy ponad siły w nieludzkich warunkach terroru psychicznego. Przecież nie tylko od górników nikt nie wymaga aby nie tylko sami zbudowali kopalnię, pracowali bez żadnego wynagrodzenia i jeszcze dopłacali do sprzedawanego węgla. SQJRIU to symbol walki niezależnego wspartego na prawdziwych wartościach i miłości Boga i człowieka arystokratyzmu z burżuazyjnym semicko przewrotnym znającym tylko jedną siłę motoryczną wszelkiego działania burżuizmem czy też z wyzutym z wszelkich odniesień aksjologicznych prymitywnym populistycznym pełnym nienawiści chłopo-proletaryzmem. Nie dziwi więc fakt że w coraz wolniejszej Polsce SQJRIU jest najbardziej dyskryminowaną instytucją.

Bardzo dziwna jest postawa IPN, instytutu który poświęca tak wiele środków i czasu na tropienie niewiele znaczących historycznych wydarzeń pomijając te, które są symbolem prawdziwej walki o odzyskanie niepodległości warunkowanej odzyskaniem godności bycia Polakiem. Przypadek czy historyczna konieczność wymazywania z historii Polski pewnych niezgodnych z przyjętą ideologią faktów o bardzo znaczącym wymiarze historycznym? A może obawa, że znowu jakaś tam ambasador Izraela wyrazi swój sprzeciw. W świetle badań naszego instytutu są to poczynania, których nie można nie tyle zrozumieć co nawet tolerować.  

  

Copyright the Queen Jadwiga Foundati 

Adres:

The Queen Jadwiga Foundation

P.O. Box 654, Toorak, VIC 3142

Australia