Copyright the Queen Jadwiga Foundati 

Adres:

The Queen Jadwiga Foundation

P.O. Box 654, Toorak, VIC 3142

Australia

Rocznica w katedrze

Dziękujemy wszystkim tym, którzy uczestniczyli we Mszy św. w niedzielę 11 lutego i 18 lutego w Katedrze Wawelskiej. W dniu 11 lutego modliliśmy się w intencji organizacji Queen Jadwiga Foundation (Australia) a w dniu 18 lutego w intencji założycieli Instytutu Badań nad Rozumieniem im. Św. Jadwigi Królowej o błogosławieństwo Boże, za wstawiennictwem św. Jadwigi Królowej.

Bardzo prosimy o podkreślanie Queen Jadwiga Foundation (Australia) gdyż organizacja o bardzo dziwnym programie stacjonująca na  Węgrzech i Polsce, podszywająca się pod nazwę Queen Jadwiga Foundation nie ma nic wspólnego z naszą organizacją.

Z okazji kolejnej rocznicy urodzin i rocznicy ślubu Queen Jadwiga Foundation (Australia) przygotowała kolejne podarunki dla naszej ukochanej Patronki, św. Jadwigi Królowej:

  1. Kosz czerwonych róż z białą lilią, (Lilia Wawelu w otoczeniu miłością gorejących serc), ustwiony przy ołtarzu z prochami św. Jadwigi Królowej
  2. Kolejny numer International Journal of Understanding z rezultatami ostatnich badań SQJRIU w nowej dziedzinie, machine understanding, zaproponowanej przez Z. Leś & M. Leś. Badania te pierwsze w świecie, dotyczą problemu znajdowania rozwiązania testów inteligencji przez maszynę stosując nową oryginalną metodę zastosowania transformat percepcyjnych i obrazowych zaproponowanych przez autorów Z. Leś & M. Leś
  3. Nowe pomieszczenie instytutu posiadającego już własną galerię QJF Art&Science Gallery w dalszym ciągu przystosowywane do potrzeb prowadzonych badań. Nie otrzymujemy żadnych środków tak rządowych jak też od innych instytucji. Nie korzystamy z żadnych ulg tak wielu innych w Polsce działających instytutów niekiedy fikcyjno naukowych. Wszystkie nasze cierpienia i upokorzenia, które przechodzimy w Polsce z powodu działalności SQJRIU to podarunek dla naszej ukochanej Patronki

Obie Msze św. odprawiane były bardzo uroczyście. W dniu 11 lutego katedra była wypełniona dużą ilością naszych członków i sympatyków, mimo tego, że rozpoczęła się nieco później z powodu przedłużenia Mszy św. o godz. 10-tej. W dniu 18 lutego, w dniu kolejnej rocznicy urodzin naszej ukochanej Patronki św. Jadwigi Królowej, w uroczystej koncelebrze wzięło udział dwóch biskupów i kilku księży. Piękna oprawa muzyczna i modlitewny podniosły nastrój zapadnie wszystkim obecnym na długo w pamięci. Miłym zaskoczeniem dla wielu uczestników tej Mszy św. była intencja za założycieli Instytutu Badań nad Rozumieniem im. św. Jadwigi Królowej, znanego już w świecie, w angielskiej wersji jako St. Queen Jadwiga Research Institute of Understanding (SQJRIU). Była to też jedyna okazja wspomnienia o św. Jadwidze Królowej w czasie tej Mszy św. W dniu 11 lutego ksiądz odprawiający Mszę św. przypomniał nam wszystkim o jeszcze jednym ważnym wydarzeniu jakie miało miejsce w Katedrze Wawelskiej i które związane jest z naszą Panią Wawelską. Dzień 18 luty jest też dniem kolejnej rocznicy ślubu Jadwigi z Jagiełłą i tym samym zapoczątkowania rozkwitu i blasku Korony Polskiej. W dniu 18 lutego już o tym wydarzeniu nie wspomniano. Jest to ogromna szkoda wyrządzana nam wszystkim, jako że w tym czasie był odczytywany list pasterski arcybiskupa M. Jędraszewskiego, gdzie wymieniane były różne mało znaczące fakty z życia przyszłej błogosławionej H. Chrzanowskiej i inne związane z obchodami 100-letniej rocznicy, jednakże brakło miejsca na wspomnienie o Wielkiej Świętej Królowej, świętej Kościoła Krakowskiego tak bardzo związanej z Katedrą Wawelską. Czy to przypadek? Historia, w tym historia Kościoła, nie zaczyna się od powstania Machabeuszów i niewoli babilońskiej i jej istotą nie są ostatnio wyświęcani święci o charakterystycznym klasowym uprzywilejowaniu (z nizin społecznych).

Katedra Wawelska to jedyne miejsce w Polsce gdzie można nie tylko usłyszeć o tak wielu wydarzeniach historycznych mających ogromne znaczenie dla Korony Polskiej, Polski jak to dzisiaj chrzczone jest to wielowiekowe dokonanie Polaków Słowian, narodu pozbawionego dzisiaj istoty narodowego samowładztwa. Tylko tu w Katedrze Wawelskiej można odczuć i zrozumieć istotę Polskości i dojrzeć źródło potęgi naszego narodowego ducha. To nie tylko daty i wydarzenia, o których dowiadujemy się podczas coniedzielnych, tak bardzo dla nas wszystkich cennych, dodatków w czasie katedralnych ogłoszeń. To tutaj w Katedrze, miejscu pochówków tylu polskich królów, książąt, kardynałów, biskupów czy też tylu zasłużonych dla Narodu i Ojczyzny, i tylko w tej Katedrze i tylko tutaj, można nie tylko uczyć się miłości do tego całego naszego ogromu narodowego Dziedzictwa, tej miłości utwierdzonej w miłości Jadwigowego Krzyża Chrystusa, ale uczyć się męstwa, hartu ducha i tego co stanowi istotę prawdziwego patriotyzmu. Dlatego też nie dziwi fakt, że dzisiaj kiedy w Polsce rządzi „prawica” o takim lewacko semickim zabarwieniu Katedra Wawelska, podobnie jak w czasach zaborów, okupacji czy też komunistycznej niewoli staje się miejscem gdzie „patriotów” nigdy spotkać nie można. Nie byliśmy aż tak bardzo zaskoczeni, gdy w czasie dość długiego kazania w środę popielcową zmuszeni byliśmy wysłuchiwać historii w której to Słowianin Aleksander Macedoński ukazywany był jako ciemiężyciel narodu, który to swego Króla, Boga skazywał na okrutną śmierć na krzyżu, propagującego przy tym „miłosierdzie” oko za oko, ząb za ząb. Nie trudno się domyślić jaki cel mają te odniesienia do tej żydowskiej „historii” w samym sercu historii naszego narodu. Nie należy też zapominać o tym, że niewierny naród żydowski w babilońską niewolę popadł nie na skutek agresji tego czy innego wroga ale na mocy Boskego wyroku za sprzeniewierzanie się Bogu. O tym jednakże nigdy nie usłyszymy jako że dzisiejsi egzegeci, szczególnie w polskim kościele katolickim, wbrew temu co tak rażąco wyraźnie opisywane jest w Biblii, izraelitów przedstawiają jako jako uosobienie jakiegoś anielskiego ideału, wskazując na to że Biblię znają tylko z odpowiednich przeróbek dla seminarzystów polskich semiariów. Wielu z nas czuło się jak w synagodze, nie bardzo rozumiejąc dlaczegóż to arcybiskup czujący się bardziej rabinem aniżeli biskupem katolickim nie przejdzie do służby w synagodze.

My, wypędzeni z Polski w czasach „wolnej Polski” za rządów autora grubej kreski żydowskiego pochodzenia, jak też jemu podobnych profesorow UŚ, jesteśmy bardzo wyczuleni na te przejawy potwornego żydowskiego rasizmu, z którym stykamy się na każdym kroku w czasach tzw. „wolnej Polski”. Zabijanie ducha, to jeden z przejawów bardzo antypolskiej polityki, tak bardzo silnie emanującej z nie polskich przecież telewizyjnych kanałów sygnowanych jak na ironię TV polska. Zabijanie ducha w kościele katolickim w Polsce przybiera jeszcze bardziej tragiczne w skutkach formy. Bardzo świadome odsuwanie narodu od Katedry Wawelskiej, polskich świętych, tych klasowo nieuprzywilejowanych, przewaga kultu sanktuariów nad katedrami, w sposób bardzo jasny i klarowny nawiązującymi do istoty Kościoła hierarchicznego, jak też wspieranie wiary, tej prawdziwej nie tyle na prawdzie Ewangelii, ile na ludyczno-zakonnej papce podawanej w bardzo niekiedy „dziwny” sposób, może doprowadzić do trudnych do przewidzenia następstw. Trudno się więc dziwić, że dzisiejsza „prawica” tak chętnie śpiesząca do Częstochowy ma tak ogromne problemy z rozumieniem najbardziej podstawowych prawd wiary katolickiej, nie mówiąc już o jakimś głębszym ujmowaniu ewangelicznego przesłania. Trzeba było, aby ci, spod znaku zakonu redemptorystów mocno puknęli się w głowę tak że dopiero Guz (ksiądz Guz) wyskoczył z jakże trafną diagnozą „prawicy” owładniętej syndromem semickiej lewackości. Miast do Częstochowy, postawmy tę lewacto imitującą prawicę przed krzyżem Jadwigi, tu w katedrze Wawelskiej, której to oni boją się bardziej aniżeli diabeł święconej wody. Tutaj, i tylko tutaj przy trumience z prochami Pani Wawelskie rodzi się prawdziwy PATRIOTYZM. Pani Wawelska, to bardzo jasne przesłanie ewangelii. Władza od Boga pochodzi i nie można kpić sobie z władzy desygnując zdemoralizowanego głupka opluwającego nasze narodowe wartości, szydzącego z wiary naszych Ojców i Matek, cichcem wkradającego się w ślepy zaułek synagogi a nas Słowian Polaków postrzegającego jako prymityw nadający się tylko do najprymitywniejszej roboty, na najwyższe stanowiska rządowe w Polsce. Żądamy danych statystycznych ukazujących prawdziwe położeni Polaków, Słowian, Katolików w Polsce, „wolnej” Polsce rządzonej przez ostatnie lata przez mafijne ugrupowania, wyniszczające i wpędzające tych najbardziej twórczych, utalentowanych, bardzo dobrze wykształconych, ludzi silnej wiary i wielkiego ducha. Wielokrotnie już wskazywaliśmy, że potworna zawiść, czy wręcz nienawiść skrywana pod płaszczykiem miłosierdzia może wyniszczyć skarb narodowego potencjału twórczej myśli i kreatywnego działania. Dyskryminacja świętych to jeden z objawów tego typu działania. Przecież gdy wszyscy staniemy się Braćmi Albertami, Matkami Teresami czy też innymi tego typu świętymi Polska nie tylko popadnie w ruinę gospodarczą ale też wszelka  wiara może zupełnie zaniknąć. Wystarczy spojrzeć na uchodźców i Papieża Franciszka. Uchodźcy nie przychodzą do Europy po to aby zostać ochrzczonymi. Przychodzą do Europy, a nie Argentyny skąd to do Rzymu przyszedł Papież Franciszek, gdyż bogata Europa (co nie musi mieć wydźwięku pejoratywnego) zapewnia im dużo wyższy standard życia.  Przecież to z Watykanu słyszymy najwięcej nawoływań do przyjmowania uchodźców do Europy, a nie Argentyny. Najbardziej znacząca treść tego przekazu to nie troska o ewangelizację i nawrócenie. Nie może to być w odniesieniu do laickiej przecież Europy. Tylko materialny aspekt życia w dobrobycie krajów Zachodu jest tym co stanowi istotę tej zmasowanej inwazji na Europę. Brak zainteresowania Watykanu zupełnym zanikiem wiary katolickiej w Europie to druga strona, ciemna, realizowania bardzo materialistycznego przesłania klasowej nienawiści. W Polsce tego typu „franciszkańskie”, wsparte na potwornej zawiści, postawy księży wywodzących się główniez  uprzywilejowanych klasowo grup nędzy społecznej czy też semickiego środowiska wyrządzają ogromne szkody. Przecież dużo łatwiej głupkowi o zupełnym zaniku wiary katolickiej zarządzić zbiórkę pieniędzy na wysłanie do o niebo bogatszych krajów afrykańskich aniżeli ciężko pracować na niwie duszpasterskiej posługi tak aby parafianie stopniowo odzyskiwali wiarę w to, że miłość, ta prawdziwa potrafi zwyczajny kamień przemienić w brylant, który jest nie tylko ozdobą parafialnej społeczności ale też skarbem najcenniejszym. I to właśnie tacy księża, biskupi  jak biskup Tokarczuk, którzy w czasie bierzmowania znaczyli nas stygmatami darów Ducha świętego i uczyli męstwa, mądrości jako zadatek pod duchowość dzisiejszych rycerzy św. Jadwigi Królowej, byli i są tymi, dzięki którym Polska, ta osierocona bez korony, jest nadal Polską, Polską niezłomnego rycerskiego ducha i żarliwej wiary. Pamiętamy i dziękujemy im za to.

Środowisko krakowskie jest w wyjątkowo trudnym położeniu. Totalne pomieszanie. Krakowiacy przemalowywani na dorożkarzy ryksz organizujących swoiste łapanki z wywózką do żydowskiego ponoć Krakowa (Wawel i rynek to small suburb), jak nam to jeden z ryksiarzy tłumaczył, uniwersytety w szponach profesorskiej mafii z masonerii i innych ponadnarodowych klanów w większości bardzo wrogo nastawionych do nas Polaków Słowian Katolików, a przy tym uprawiających swoisty sabotaż niszczący nie tylko dobre imię polskich, krakowskich uniwersytetów ale też Polski jako dużego o wielkim kulturowym dorobku kraju, czy też p. Majchrowki dziedziczny „zaborca” prastarego Królewskiego grodu. Manipulacja medialna i potworny terror psychiczny żydowskich środowisk to bardzo niebezpieczny dla nas wszystkich okres potwornego szczucia na wszystko co polskie. W tym wszystkim nikt, oczywiście z tak wielu przebiegłych dziennikarzy, nie zaważa faktu, że najbardziej niszczącym wizerunek Polski na arenie międzynarodowej czynnikiem jest utrzymywanie kadry profesorskiej tak uniwersytetów jak też instytutów badawczych nie tyle nie prowadzących żadnych znaczących badań naukowych ile w wielu przypadkach bardzo świadomie sabotujących prowadzenie badań naukowych na bardzo wysokim poziomie. Nie dziwi fakt, że to właśnie „prawicowy” rząd PiS w ogromnym stopniu przyczynia się do tego stanu rzeczy. Obecny minister nauki mógłby zapewne robić wszystko poza jednym czego nie jest w stanie zrobić, a mianowicie zahamować rozmiar sabotowania prowadzenia badań na znaczącym poziomie. Badania naukowe, a w zasadzie ich rezultaty, są dość łatwo mierzalne i najprostszym takim miernikiem jest liczba znaczących publikacji naukowych w stosunku do ilości otrzymywanych, a właściwie rabowanych polskiemu podatnikowi, środków. Bardzo prosto jest też oceniać, gdyż wystarczy zobligować profesorów do bardzo jasnego przedstawiania na stronie internetowej ministerstwa (lub innej łatwo dostępnej stronie) liczby znaczących publikacji w stosunku do ilości rabowanych nam wszystkim pieniędzy. Podatnicy polscy mają prawo wiedzieć na co idą ich z trudem zapracowane pieniądze i to mieści się przecież w deklaracjach rządu obecnego Premiera. Ani to przecież trudne ani też wymagające jakichś dodatkowych środków. Na podstawie tego typu listingu będzie można bardzo szybko wychwycić, którzy to profesorowie uprawiają swoisty sabotaż tak bardzo szargający dobre imię Polski. Wystarczy zastosować bardzo prosty mechanizm odsuwania od kierowniczych stanowisk tych z profesorów którzy w bardzo nieetyczny sposób trwonią pieniądze polskich podatników i przyczyniają się do rankowania Polski w okolicy Grenlandii. Bardzo proste i skuteczne, jednakże p. Minister nawet tak prostej i znanej w świecie metody nie jest w stanie nie tylko wprowadzić ale też inventnąć. Pozostawianie takiego ministra podważa zupełnie wiarę w to że „prawicowy” rząd obecnego Premiera chce dokonać jakiejkolwiek zmiany w materii poprawienia wizerunku Polski, miast tylko nagłaśnianiać sprawy żydowskie w Polsce. Nie trudno się więc dziwić, że środowisku krakowskim nasz instytut SQJRIU jest tak potwornie dyskryminowany i niszczony. Czy my polscy naukowcy, Polacy, Słowianie, Katolicy powracający z katorgi żydowskich oprawców na ziemi australijskiej musimy ciągle w wolnej Polsce być zmuszani do morderczej pracy bez żadnego wynagrodzenia, nie tylko nie korzystając z żadnych dostępnych nawet studentowi środków do prowadzenia naukowych badań ale też ciągle pozbawiani normalnej opieki lekarskiej, dostępu do leków i odpowiedniej żywności. Tak często ukazywane w polskich mediach „Arbeit macht frei” dla nas prześladowanych w czasach reżimu komunistycznego, wypędzonych w okresie rządów specjalistów od grubej kreski  tu w „wolnej” Polsce staje się koszmarem naszej polskiej rzeczywistości. Pracuj za darmo szydzi profesor lekkoduch i tak wielu z tych którzy tu w Polsce w imię miłosierdzia zgotowali nam los, w którym to „Arbeit macht frei” staje się mottem dnia codziennego.

I na koniec. W Polsce jak też w polonijnych ośrodkach można bardzo łatwo wykończyć, sąsiada, rywala, konkurenta czy też kogokolwiek. Wystarczy podać się za ofiarę holokaustu, posiadać dziadka do orzechów odpowiedniego pochodzenia czy też po prostu pluć na polski naród miotając przy tym obelgi w rodzaju antysemici itp. Kiedy już dany osobnik czy to w środowisku sąsiedzkim, środowisku uczelni, zakładu pracy, ba ponoć nawet w środowisku księży i środowiskach parafialnych, szczególnie w środowiskach polonii australijskiej zdoła wyrobić sobie pozycję żydofolka może bez żadnych przeszkód każdego potencjalnego konkurenta (w ich żargonie wroga) opluć mianem antysemity i spokojnie mordować na oczach ogłupiałej gawiedzi podobnie jak to spotkało dr. Ratajczaka i wielu innych. Ofiara raz opluta mianem antysemityzmu zostaje natychmiast wyjęta spod prawa, traci wszystko łącznie z dobrym imieniem katowana w nieludzki sposób, kończy życie i nawet po śmierci opluwana jest jako samobójca. Dotychczas nikt w Polsce nie zajął się sprawą ścigania sprawców pomówień o antysemityzm i mordowania bądź też wyniszczania ofiar. Nie ugniemy się. Żądamy prawdy i odszkodowań. Ostatnio wydana w USA książka Rise and Kill ukazuje problem i taktykę żydowskich okupantów w Polsce. Nie damy się zastraszyć. Polsko obudź się. Nie ustąpimy.