Wolni jak żółwie

Bądźmy wolni jak żółwie, za czasów okupacji semickiej PiS  i stańmy się jeszcze bardziej wolnymi gdy lewicowo-liberalna hołota PO sięgnie po władzę. Czy ten slogan może się przyjąć w scenerii okupowanej Polski? Ostatnie doniesienia a właściwie propaganda „sukcesu” w sprawie relokacji „uchodźców” to szczyt propagandowych przegięć w stylu gebelsowskim serwowanej przez tzw. młodych, tych po reformie TV przez p. Kaczyńskiego, mianowanych dla zauroczenia polskiej przestrzeni medialnej ozdobnikami semityzmu. Język polski, jako jedyny z tak wielu istniejących języków świata, pozwala na bardzo demistyfikatorskie podejścia do problemu bycia wolnym. Wyraz „wolny” umieszczony w kontekście innych wyrazów może w bardzo znacznym stopniu zmodyfikować zawartość przekazu czyniąc go nie tyle dwuznacznym co raczej perswazyjnie silnie oddziaływującym ogniwem nie tylko podświadomych skojarzeń. W naszych badaniach nad rozumieniem, ważkość tych nieuświadamianych asocjacji językowych staje się bardzo wyraźna w czasie konfrontowania pragmatyczno-semantycznej strony procesu interpretacji przekazów słownych. Literatura dotycząca tego problemu jest dość obszerna, jednakże owe, w większości,  psychoanalitycznie zorientowane  analizy metaforyczności wypowiedzi, dopiero w kontekście przez nas zapoczątkowanej implementacji wiedzy, stają się bardzo jasno dostrzegalne. Interpretacja mająca za zadanie ujawnienie sensu, znaczenia, wypowiedzi, szczególnie tego ukrytego, niekiedy trudnego do wykrycia w nastawieniu potocznego rozumienia tego czy innego fragmentu językowej produkcji, nie jest wcale prostym zadaniem. Dlatego też, w kontekście, wprowadzonej przez nas metody machine understanding można precyzyjniej definiować, a przez to też uchwytywać te zapoznane aspekty interpretacyjnej złożoności. Trudno się więc dziwić, że w obecnej okupowanej Polsce, tak bardzo wolnej w czynieniu nas  ludźmi wolnymi, albo tak szybkiej w zniewalaniu narodu, nasze badania  naukowe skazywane są na los tych, które narodowy socjalizm Niemiec pozbawiał racji bytu. Nie bez znaczenia będzie tutaj wskazanie na coraz nachalniejsze odwoływanie się do haseł czynienia nauki wolnej od wszelkiej pozanaukowej ingerencji i coraz ostrzejsze tendencje tworzenia warunków semickich łagrów dla tych dla których dążenie do prawdy naukowej jest ostatecznym celem prowadzonej działalności naukowej. W Polsce, tak jak w żadnym innym kraju, istnieje ogromne niebezpieczeństwo stwarzania obozowych warunków wyniszczającej niewolniczej pracy dla nas P-S-K świeckich, jako to pokazuje ostatnio sprinterska szybkość prac  legislacyjnych nad ustawą IPN, inspirowanej żydowskimi insynuacjami Izraela. Przecież, tak wiele razy już wskazywaliśmy na bardzo antynarodowy charakter mafijnego układu PiS-PO, że aż dziw bierze iż zdarzają się wciąż naiwni posłowie, dla których ostatnie wydarzenia są czymś szokującym. Przypomina to niekiedy przykład z podręczników AI {ściślej machine learning) gdzie to w kontekście wykładu dotyczącego Bayesian network, próbuje się dowodzić oczywistość faktu na podstawie uprzedniego, na wiarę przyjętego założenia, że w chwili pojawienia się ciemnej gradowej chmury tuż nad głową wnioskującego, spadnie nie tyle kropla ale poleją się strumienie wody, z chmury oczywiście, a nie z dość przebiegłego w sposobie ujmowania oczywistości systemu belief network. Tak  tego typu substytuty oczywistości są nazywane, na szczęście w sztucznej inteligencji AI. W języku angielskim jednakże, polskojęzyczny wyraz  „wiara „ jest inaczej tłumaczony co ma oczywiście dużo poważniejsze reperkusje natury znaczeniowo-pragmatycznej. Zostawmy jednakże na boku tego typu dywagacje znaczeniowe i powróćmy do oczywistości. Jest to wciąż przyczyną naszej dużej ostrożności do statystycznych metod inferencyjnych, szczególnie tych implementowanych w systemach komputerowych, jak też ogromnego zaszokowania sposobem edukacji polskiego społeczeństwa. Czarna chmura gradowa nad naszymi głowami to nie czas na roztrząsanie tego czy jest sens pokładać nadzieje w tym czy innym systemie logiki niefregowskiej czy też tych tak wielu zrodzonych na gruncie bielief without faith, ile bardzo rzeczowe, o ile można by to tak nazwać szukania schronienia przed laniem wody. Jeżeli więc na scenę polityczną wchodzi formacja wprowadzana przez post-korowski element imitujący  swe konstytutywne założenia w katolickim gruncie wiary, tej faith, to nie trudno się domyślić, że pojawi się chmura gradowa i strumienie wody lać się będą tak obficie, że nie pomogą żadne próby zatykania przecieków i to całe łajdactwo lania wody zaleje wszystko to, co jeszcze dotychczas opierało się temu parlamentarnemu ogłupianiu narodu. Dlaczegóż więc to co się dzieje ostatnio i co jest przecież tak konsekwentnie prze ostatnie lata realizowane w Polsce jawi się jako coś szokującego. To, że w Polsce duża grupa ludzi pracuje w warunkach obozu pracy, szczególnie ci P-S-K, świeccy powracający z wygnania, pracujący jak niewolnicy bez żadnego wynagrodzenia za pracę, to jest fakt zmywany przez strumienie lanej wody współczesnych semickich gebelsówek w Polsce. Ta dzisiejsza sztuczna inteligencja lewactwa i żydomasonerii w Polsce to ten system bezrozumności budowany już od czasu przejęcia władzy przez korowskie środowiska obecnego PO-PiS. My wprowadzamy machine understanding, które to ciągle jest wymazywane z wikipedii, przez jakiegoś fanatycznego lewaka z MIT-u, odżegnując się tym samym od sztucznej inteligencji, rozumiejąc bardzo dobrze co się za tym kryje. W Polsce sztuczna inteligencja, szczególnie ta młoda, nowoczesna, bez żadnych obciachów moralnych, zalewa propagandowo-ideologicznymi i nikczemnościami lewicowo-masońskimi każdy nieomal skrawek przestrzeni medialnej, zakłamując przy tym swe genetyczne obrzezanie. Rozumienie, to nawet maszynowe dla tych demagogów sztucznej inteligencji to ogromne zagrożenie, jako że im nie tylko mówić o rozumieniu się zabrania ale co najważniejsze, w potokach prania mózgu wyniszcza się skutecznie wszelkie embrionalne, nawet zarodki rozumienia, czyniąc ich już nie tyle wolnymi w myśleniu co zupełnie bezmyślnymi. Wolnomularstwo w Polsce, tej przedwojennej, o czym tu w wolnym kraju nad Wisłą się nie wspomina, ma ponoć bardzo bogate tradycje. No tylko czym to się skończyło. A dzisiaj szokuje niektórych posłów to co wynika z pozostawiania białych plam przedwojennej historii Polski. Mimo wszystko jednakże, ten głos posła, co charakterystyczne spoza mafijnego układu warto odnotować jako dobry znak tego, że jeżeli my P-S-K świeccy, w okupowanej Polsce, wolni jak żółwie, staniemy się jeszcze bardziej wolni gdy p. Tusk powróci aby w Polsce obozy pracy, dla nas P-S-K, świeckich, stały się jedynym miejscem odpoczynku, być może wtedy my spoza układu będziemy mogli stać się większością parlamentarną wbrew temu co prognozuje nowoczesna sztuczna inteligencja.

Polska jako kraj katolicki narażona jest na bardzo niebezpieczny dla nas wszystkich, nie tylko katolików, interpretacyjny przekręt. W kontekście politycznych posunięć, które same w sobie stanowią ogromne niebezpieczeństwo dla naszego narodowego bytu, ten wymiar katolickiej interpretacyjnej perwersji stanowi o wiele większe zagrożenie gdyż dotyczy, nas P-S-K, świeckich w tym jednostkowym wymiarze transcendencji, czyli otwarcia na perspektywę życia po śmierci. Jako Naród, my P-S-K, świeccy jesteśmy w stanie przeżyć nawet w regionach Antarktydy, i nic nie przeszkodzi nam budować wzgórza Wawelskie, nawet w regionie bieguna północnego, w warunkach skrajnych zimna i wycieńczenia. Historia pokazuje, że jesteśmy w stanie przetrwać jako Naród. Po ostatnich masowych wpędzeniach z Polski, pokazujemy że potrafimy trwać przy krzyżu, a to jest przecież jedynym wyznacznikiem naszej narodowej tożsamości. Niestety, uderzenie w podstawę, tę z której wyrastają korzenie naszej wiary to bardzo niebezpieczny eksperyment prowadzony w szczególnie zaawansowanej formie w przedwojennej Polsce, i w czasach żydokomuny bierutowskiej. Interpretacyjne zafałszowania prowadzą do bardzo poważnych konsekwencji, w tym szczególnie w kontekście religijnych tekstów, do niebezpiecznych herezji prowadzących do rozłamów w Kościele i utraty wiary. Dla nas P-S-K, świeckich jest to problem o wiele ważniejszy aniżeli sprawa tej czy innej partii politycznej okupującej nasz Kraj. Interpretacyjne rozważanie można by zacząć od trudności z przeniesieniem dzisiejszych odczuć, preferencji , wszelakich uprzedzeń czy też nastawienia w czasy odlegle, w czas życia Chrystusa na ziemi, jak też czas apostołów i tworzenia się zrębów Kościoła Katolickiego czy też czas świętych takich jak św. Franciszek. Czas, tak jako kategoria ontologiczna czy też jako interpretacyjna wykładnia sensu wypowiedzi zawsze stanowi osnowę trudności rozumienia. Gadamer, wielokrotnie podkreślał post-Kantowskie utwierdzenie czasu jako apriorycznej kategorii warunkującej nie tylko interpretacyjny schemat ale też wszelką zasadę rozumiejącego uchwytywania rzeczywistości. Czas obiektywny, czas dzisiejszej fizyki teoretycznej to czas utkany w kobierzec matematycznych formuł, bardziej przypominających kabalistyczne zaklęcia aniżeli racjonalny opis fenomenu świata. Czas, czas interpretacyjnych rozważań nad tekstem biblijnym czy też przekazem świętości tego czy innego świętego to czas ludzkiej myśli pragnącej przeniknąć zasłonę oddzielającą to nasze życie i sposób myślenia dzisiejszego człowieka początku XXI wieku, i sposób myślenia tych, którzy żyli w innej czasowej rzeczywistości. Tak się też składa, że antropologia nie tylko ta współczesna, miast upraszczać dorzuca jeszcze jeden wymiar geograficzno-kulturowy do tego czasowego problemu odsłaniania nawarstwień interpretacyjnego nauczania - sensu. Czytając chociażby dzieła Malinowskiego, możemy zdać sobie sprawę z ogromnych trudności jakie napotykał on w czasie prób opisywania prymitywnych szczątków kultury polinezyjskich plemion, w kategoriach języka kultury europejskiej. Niech więc tego typu odskocznia myślowa będzie wskazówką tych trudności jakie napotykamy kiedy staramy się patrząc oczyma ludzi XXI wieku i wyobrażać sobie, i wyciągać pewne wnioski dotyczące opisu czasu i kultury ludzi z czasów pierwszych Chrześcijan czy też czasów św. Franciszka. Nie trzeba chyba dodawać jak ogromna bariera wyrasta przed tym myślowym sposobem ujmowania opisu faktów, które mogłyby dotyczyć tylko tego co nazywamy obiektywną rzeczywistością fizykalnych obiektów, z pominięciem świata kultury. Być może sposób empatycznego współodczuwania byłby jakimś antidotum na ten rozumieniowy impas, gdyby nie fakt że wszelki przekaz zamknięty jest w hermetykę językowego kodu, którego odczytanie, a przy tym prawidłowa weryfikacja w kategoriach prawdy, staje się wielce problematyczne. Czy jest więc możliwość jakiegoś wyjścia z tego interpretacyjnego impasu? Tradycja Ojców Kościoła i tak ogromna spuścizna literatury dotyczącej egzegezy biblijnej i inne teologiczno-filozoficzne teksty poprzez swą ciągłość zapewniają w pewnym sensie żywotność interpretacyjnego procesu i pozwalają na unikanie błędów związanych z wszelkimi rewolucyjnymi rewelacjami modernizującego się kościoła, pragnącego w oparciu o jakąś zupełnie poronioną ideę prostoty, łatwego rozumienia czy wszelkiego tego typu rynsztokowego śmiecia, zafałszować obraz interpretacyjnej złożoności na obraz i podobieństwo masońskiej doktryny tisznerowskiej filozofii po góralsku. Filozofia to umiłowanie mądrości, i nie istnieje żadne jakiekolwiek racjonalne wskazania skierowane ku temu aby mądrość upraszczać na wzór tej czy innej głupoty czy to góralskiej czy żydowskiej. Mądrość jest mądrością albo jej nie ma, albo  już tylko głupotą dworująca sobie z mądrości i wypełnia ją całkowicie tisznerowsko-krakowską szkołę antymyślenia w stylu depresyjnych nizin holenderskiego pejzażu dewiacji myślowej, z wiatrakami w tle. Tego typu uproszczenie to nic innego jak na nowo podjęty przez tisznerowskie towarzystwo problemu kwadratury koła dowodzące że kwadrat jest kołem po góralsku, my zaś dodajemy, że raczej w zwidzie żydowskiej kabały. Co ma piernik do wiatraka a góralskość do kwadratu, ba, nawet do kwadratu i przy tym do koła. Mimo, że prowadziliśmy tylko króciutki survey żaden góral nie zechciał się zgodzić na zamianę kół na te tisznerowskie, kwadratowe uproszczenia. Tak więc, nie brak tychże „katolickich” sposobów upraszczania na wzór „dzienniczka”, Torunia i tych franciszkańskich z Watykanu. Żywotności procesu interpretacji zastąpić się nie da tak jak koła zastąpić kwadratem, no chyba  że po tisznerowsku w postulowaniu biblii po łagiewnicku. Prostota, jeżeli gdziekolwiek może być postulowana to tylko w charakterze zasady transcendentnej mającej na celu ukazanie ograniczeń rozumowego poznania, wszelkie inne postulaty upraszczania z konieczności prowadzić muszą do prostactwa które to z definicji jest zaprzeczeniem prostoty, którą fałszersko deformuje i imituje. Tak więc coraz częstsze odwoływanie się do wyjaśniania, ujaśniania czy też posługiwania się prostym językiem prowadzi nieuchronnie do fałszu prostactwa. Fałsz to przeciwność Prawdy, tej prawdy do której my Katolicy się odwołujemy i która stanowi o tym, że nasza wiara jest tym co stanowi istotę naszego życia tu na ziemi, w oczekiwaniu tego przyszłego z Prawdy i Prawdą koronowanego. Nie możemy więc w imię tego czy innego głosu reformatorów Kościoła, dać się schwytać w sidła mamienia prostotą w imię zakuwania nas w łańcuchy fałszu w lochach tego czy innego zakonnego czy też klerykalnego szalbierstwa wspartego na prostactwie myślowym, lenistwie i złej woli. Wszelkie miraże ułatwionego życia, tego prostego, życia prostych ludzi  gdzieś na rozdrożu galaktyki znaczeń to wypaczanie słów Chrystusa, Który to nikomu z  nas łatwego życia nie obiecywał. Dziękujemy Bogu. że doświadczył nas bliskością naszej ukochanej Patronki św. Jadwigi Królowej, dzięki czemu prostota, ta prostota Jej uczynków wypływająca z prostoty transcendentnej zasady wiary i gdzie złożoność bogactwa pojmowania świata i współodczuwania doli bliźniego splatały się w jedno przecudowne Dzieło Kościoła, tego któremu całym sercem służyła, pomnażając przy tym różnorodność skarbu świętych polskiego narodu i polskiego, krakowskiego kościoła. My od św. Jadwigi, wpatrzeni w Jej przykład bezgranicznej ufności Chrystusowi, w tej transcendentnej prostocie aktu wiary ukazującej to ogromne bogactwo, zowiące się mianem Korony Polskiej, nigdy nie damy się zwieść ogłupiającym hasłom prostego życia, gdzieś na marginesie prowincjalnego zadupia czy też krakowskich przedmieść nędzy i rozpaczy, dna prostackiej egzystencji. Jest jeszcze jeden bardzo ważny aspekt tego sielankowego spółkowania prostactwa z wszelkimi plagami 7 grzechów  głównych jak lenistwo, obżarstwo, pijaństwo czy rozpusta. Postulowane tzw. proste życie i tzw. prosty lud to wciąż te dyrdymałki amerykańskich antropologów lat 68 pragnących szczęście realizować we wspólnotach nawiązujących do tradycji dzikich plemion afrykańsko-polinezyjskich a w rzeczywistości realizowanych jako wspólnoty wszelkiej maści dewiacji seksualnych, przy których dzicy byliby nie mniej przerażeni aniżeli my nieamerykańscy antropologowie. Prostota postulowana przez katolickich reformatorów ma w zasadzie ten sam ideologiczny kierunek. Tam gdzie potrzebna jest praca, nad sobą i wysiłek moralny, tam postuluje się proste życie leniucha i degenerata. Przecież dzisiejsza szkoła to ogromne wyzwanie przed młodym pokoleniem. Dzisiejszy świat, świat początku XXI wieku to nie czas wydzielonych enklaw zadupia gdzie tego typu postulaty prostoty można było realizować, w scenerii maleńkich poletek uprawianego jęczmienia czy żyta, porykującego bydlęcia prowadzonego do wodopoju czy też dzwonu zwołującego mieszkańców tego czy innego sioła na wieczorną Mszę św. Dzisiaj już tego typu obrazki to zmierzch historii. Człowiek czasu powszechnej elektryfikacji wsi i wszelkiego rodzaju prowincjonalnych dziur to człowiek izolowany od świata, tak w złym jak i dobrym tego słowa znaczeniu. Człowiek takiej wsi czy takigo małego miasteczka, gdzie rytm życia wystukiwany był dzwonem zwołującym tak na te smutne pogrzebowe jak też na te inne radosne chwile to skamielina minionej epoki. Dzisiaj tego już nie ma. Telewizja, Internet i wiele innych, nie tylko medialnych intruzów wdziera się w ten świat sielanki pastoralno zbójeckiej. Dzisiaj ten prosty człowiek z prowincji bombardowany jest tak wieloma silnie rażącymi pociskami ideologicznymi, że trudno nie dostrzegać ogromnego spustoszenia w prostym nie przygotowanym do odparcia tak zmasowanego ataku wnętrzu o niekiedy rudymentarnej duchowości prostego człowieka. Przecież jeszcze do niedawno wmawiano tym ludziom, że wiele z tych rażących środków to nieszkodliwe niewypały. Dzisiaj zaczyna się głośno mówić o silnym narkotycznym uzależnieniu od wielu tego typu technicznych udogodnień. A przecież to prosty lud najbardziej zafascynowany jest filmami z pogranicza satanizmu i wszelkiego rodzaju złodziejami czasu. Prosta natura nastawiona jest z reguły na bardzo prymitywny sposób spędzania czasu, preferując środki z minimum intelektualno-duchowej dawki percepcyjno estetycznej nad bardzo dosadne, prostackie czy wręcz silnie, z pogranicza  sadyzmu, rozkosze zmysłowe. Zasada jak  najmniejszego wysiłku i maksymalnej przyjemności. Chleba i igrzysk. Ot i prosty człowiek, ideał klerykalizmu reformy kościoła. I druga część tego smutnego wątku. Robotyzacja i odpowiedzialność za losy najbliższych. Przy tak szybkim przyroście ludności jakiekolwiek spekulacje godzące w dobrze rozumiany rozwój technologiczny to współudział w ludobójstwie. Techniczne innowacje to nie tyle zbytek co konieczność. Wśród zwolenników teleologicznej koncepcji świata a my katolicy jesteśmy częścią tej dużej społeczności zakładającej to, że historyzm rozwoju to celowy proces co w koncepcji Tilharda de Chardin znalazło swe obrazowe zilustrowanie punktem Omega. Bóg nie pozostawił Człowieka na ziemi zdanego na samego siebie. W chwili gdy wydaje się już że, zasoby tego czy innego surowca zostały wyczerpane, nagle pojawia się to czy inne odkrycie. Odkrywane jest to co uprzednio zostało stworzone, a zatem istniało, mimo tego, że było poza horyzontem rozumieniowego uchwycenia.  Dziwi więc to, że niektórzy z kościoła katolickiego powołujący się na św. Franciszka czy też św. Józefa tak potwornie wypaczają przekaz ich świętości. Przecież nikt z tych fanatycznych nieomal postulatorów naśladownictwa powierzchowności świętych nie może nam zaręczyć, ze św. Franciszek, gdyby żył w naszych czasach nie byłby założycielem instytutu robotyki i producentem robotów produkujących darmowe produkty dla każdego potrzebującego. Dlaczego św. Józef obecnego czasu nie miałby być biznesmenem  i przemysłowcem zajmującym się produkcją mebli po bardzo niskich cenach? Kogo by dzisiaj Chrystus powołał, gdyby to 30 lat temu narodził się w podkrakowskich Bronowicach? Czy byliby to rybacy z bałtyckich przybrzeżnych wiosek? Dlaczego więc nie stawiać tego typu pytań, chociażby po to aby uzmysłowić tym, którzy ogłupiają nas płycizną interpretatorską zamieniając miłość na chamstwo prostactwa. Miłość ta odpowiedzialna, to miłość św. Jadwigi Królowej, naszej ukochanej Patronki, nie wahającej się swoje młode życie poświęcić  tym, dla których Bóg Ją przeznaczył. To nie prostackie, żydomasońskie pouczenia o miłości bliźniego, skrywane pod chałatem złej woli, zawiści czy też świadomego szerzenia destrukcji i zgorszenia. Bardzo świadome odciąganie od zdobywania wyższego wykształcenia, lansowane nie tylko w Polsce pod przykrywką prostego życia to zbrodnia przeciwko narodowi polskiemu nie-polskiego klerykalizmu. Wyniszczanie najzdolniejszych, tworzenie sprzyjającej atmosfery wypędzeń z Polski a przy tym wspieranie partii mafijnego układu takich jak PiS czy PO, które bardzo świadomie rujnują naszą polską gospodarkę to bardzo świadoma działalność zmierzająca do wyniszczenia narodu. Nigdy w historii, klerykalizm w Polsce nie doprowadził do tak potwornego spustoszenia, pozostawiając tylko ruiny i zgliszcza moralnej kondycji narodu. Uderzanie w żywotne siły stanowiące o zdolności naszego narodu do przetrwania to zbyt wiele aby można było milczeć. Mamy nadzieję że robotyzacja która nieuchronnie wejdzie w przestrzeń codzienności, odsłoni niegodziwość klerykalnych przegięć zmierzających pod chałatem prostoty zbydlęcić, zniewolić i wyniszczyć nasz naród. Robotyzacja to nie jakieś tam tylko wprowadzenie robotów w tej czy innej gałęzi przemysłu. Robotyzacja to przede wszystkim rewolucja o  o wiele większym znaczeniu aniżeli rewolucja przemysłowa. W tejże rewolucji robotyzacyjnej zmianie ulegną przede wszystkim stosunki własności. W okresie robotyzacji, tej powszechnej, znika socjalistyczna definicja społeczeństwa definiowanego jako tego opartego na zasadzie, od każdego według jego możliwości każdemu według jego pracy (tak to zda się brzmiało). Kiedy pracę wykonywać będą roboty trudno mówić o tego typu ocenie. Trudno też będzie operować tak anachronicznymi kategoriami lewicy jak klasa robotnicza, bezrobocie czy też przywództwo klasy robotniczej. W następnym wydaniu co nowego więcej szczegółów o naszym nowym projekcie robotyzacji, tutaj tylko jeszcze o dużym wpływie robotyzacji na interpretację ewangelicznego przesłania w kontekście  świętych robotników. Pamiętamy reakcję na nasze krytyczne ustosunkowanie się do programu kształcenia szkól Michalitów nawiązujących do dosłownej interpretacji przesłania bł. ks. Markiewicza, a które to obecnie wprowadziły kształcenie w  zakresie zastosowań robotyki. Przecież takie było rzeczywiste przesłanie bł. Ks. Markiewicza, pomoc, tak ale ta prawdziwa, wynikająca z miłości, dążąca do afirmacji tego co duchowe i wielkie w człowieku, a nie to fałszywe pełne nienawiści, cechujące obecny klerykalizm, pragnące zniewolić i zniszczyć. To pełne nienawiści i pogardy klerykalne nawoływanie do budowy bogdanek i kamieniołomów to tragedia milionów oszukiwanych i pogardzanych. Pełen pogardy i nienawiści semicki klerykalizm, pełen pustych frazesów o miłości to zaprzeczenie ewangelizacji wspartej na miłości i afirmacji osoby ludzkiej. To  ostatnie zdanie to parafraza słów św. Papieża Jana Pawła II.

Mundial i oto Polska właśnie. Ogromne oczekiwania rozdmuchiwane gebelsowskim  propagandyzmem PiS i ostatnio nieco przygaszonym szczebiotem redemptorystów. Na szczęście p. Lewandowski , jako jedyny z tych infantylnych idiotów bardzo rzeczowo skomentował beznadziejną chałturę kolegów. Przegrali bo byli dużo gorsi od zawodników (jakiegoś tam, nasz  dopisek) Senegalu. Za to prawdziwe i jakże szczere ustosunkowanie się do poziomu przygotowań polskiej kadry, spadły na niego gromy, jednakże to co widzieliśmy to urągowisko dobrego smaku. Oglądaliśmy tylko ostanie 30 minut i tylko w kontekście konfrontacji tego co spodziewaliśmy się zastać. Kondycja polskiego społeczeństwa jest tak prymitywnie dostrajana do wymogów mafijnego kontraktu rządzącego, że wszelkie przewidywanie jest dziecinnie proste. Wmawianie, że następuje bardzo szybki wzrost podczas gdy wszyscy odczuwamy potworną siłę ciążenia bardzo szybkiego spadku w dół to coś czego nawet komuniści na taką skalę nie stosowali. No, a przy tym nie było tzw. mediów katolickich, na szczęście tylko redemptorystów, które to zobowiązane są do mówienia prawdy. Piłkarze nie grają gdyż  wszyscy, no prawie wszyscy, nie tylko my należymy do wyjątków, robią wszystko aby zniechęcić jak też uniemożliwić osiąganie bardzo dobrych rezultatów tym utalentowanym a przy tym oczekując uzyskiwania najlepszych wyników na najwyższym światowym poziomie. Tak jest w każdej dziedzinie i sport  jest tym obszarem gdzie tego typu zbrodnicze praktyki są demistyfikowane z przerażającą szczerością wymowy tego typu faktów. I znowu najbardziej szokuje to zawiedzenie tylu milionów robiących wszystko aby do tego doszło. To jest rzeczywiście jedynym osiągnięciem PO-PiS-u w czasie ich długotrwałego partnerskiego związku. Nazwiemy to polskim fenomenem samo destrukcji. Czy można coś tu więcej dodać?

Ogromny sukces PiS w sprawie relokacji uchodźców to kolejny popis gebelsowskiej propagandy. Nie trzeba chyba dodawać, że jedną z pierwszych reakcji na posunięcie kanclerz Merkel była nasza odezwa do Polonii o bardzo stanowczy protest wystosowany do rządu polskiego, w sprawie umożliwienia milionom wypędzonych Polaków powrotu do Ojczyzny. Przytaczaliśmy odpowiedź jaką otrzymaliśmy na list wysłany do ministra zdrowia p. Radziwiłła, w której to dawano nam do zrozumienia, że po przyjeździe do Polski będziemy zdychać gdyż państwo Polskie nie stać tak na ochronę zdrowia dla nas jak też na zatrudnianie nas w Polsce.  Mimo wszystko wróciliśmy i od samego początku naszego przyjazdu stykamy się z przejawami potwornej dyskryminacji, rabunku mienia i aktów zmierzających do ponownego wypędzenia. Nie dziwi fakt tego, że to właśnie w Sosnowcu, mieście rządzonym przez lewicę i liberałów tak przychylnych przyjmowaniu uchodźców, skradziono nam pieniądze z naszego konta, nasze skromne  oszczędności okresu komuny przez pracownika banku PKO, do dzisiaj pieniądze te nie zostały nam zwrócone,  ale też usiłowano pozbawić nas życia zmuszając do zamieszkiwania w sosnowieckich slumsach czy też nie przywracając do pracy na uniwersytecie. Takie jest prawdziwe oblicze tej bandy terroryzującej mieszkańców nie tylko Sosnowca. Tylko cudem udaje się nam przeżyć, pracując i żyjąc w warunkach ciężkiego obozu pracy. W obliczu nagminnego łamania prawa przy wpuszczaniu nielegalnych emigrantów do Europy i naszych przejść związanych z wypędzeniem do Australii, gdzie w ambasadzie australijskiej byliśmy poddawani kilkudniowym badaniom medycznym i gdzie nasze wysokie zawodowe kwalifikacje stanowiły podstawę do zaklasyfikowania się do otrzymania wizy wjazdowej, i mimo tego że w Polsce byliśmy prześladowani nie udzielono nam statusu uchodźcy co wskazuje na rasistowskie praktyki rządu australijskiego. Nikt ze strony rządu polskiego nie zajął żadnego stanowiska w tej sprawie. Dopiero nasz apel do środowiska polonijnego o wystąpienie z wnioskami o przyznawanie odszkodowań od  rządu polskiego za straty spowodowane wypędzaniem przyniósł jakowyś skutek. Otóż, tak czuła na krzywdę ludzką p. Premier, a w rzeczywistości w obawie przed opinią środowisk polonijnych, pofatygowała się o niezbyt sensowne wystąpienie w sprawie uchodźców. Można przypisywać  wiele domniemanych zasług p. Premier i rządowi PiS, jednakże prawda jest inna. To pokraczne wystąpienie to nie walka o interes polskiego narodu, który dla większości posłów PiS, to pusty frazes, ale bardzo darwinowska zasada walki o polityczne przetrwanie. Znając miłość i przywiązanie p. Premier jak też innych aparatczyków PiS do zajmowanych foteli, bardzo często ponawialiśmy apele do polonii światowej o bardzo stanowcze stanowisko w sprawie umożliwienia milionom Polaków powrotu do Ojczyzny, co też stało się przyczyną takiej nieustępliwości p. Premier. A dzisiaj nasz sukces obrony polskich interesów w postaci umożliwiania, nam P-S-K, świeckim , brutalnie wypędzonym, powrotu do Ojczyzny. PiS i cała ta sitwa mafijna święci jako sukces polskiej dyplomacji, w rekordowym tempie tworząc wykolejone prawo pod dyktat kilku żydów z izraelskiego obozu szowinistów rasowych. A tośmy się doczekali osiągnięć polskiego rządu.

Obecność wojsk amerykańskich na terytorium byłego RFN to nie sprawa NATO a podział Europy na strefy okupacyjne i stąd też obecność armii czerwonej na terytorium Polski. W tej sprawie wynik plebiscytu lipcowego ani też polityczne manewry polskich komunistów nie miały prawie żadnego znaczenia. Po wycofaniu się armii czerwonej i rozpadzie CCCP sytuacja diametralnie się zmieniła. Scenariusz strefy buforowej jako obszaru niczyjego,  albo w tym bardziej precyzyjnym znaczeniu obszaru okupacyjnego mafijnego układu okrągłego stołu, skąd my P-S-K, świeccy będziemy w sposób barbarzyński wypędzani to jest to co przez ostatnie lata jest bardzo precyzyjnie realizowane. Sprowadzanie armii amerykańskiej na ziemie Korony Polskiej to powtórka błędu Mazowieckiego sprowadzającego krzyżaków w nadziei obrony ziem polskich. Tylko cud za sprawą św. Jadwigi Królowej pozwolił zwyciężyć butnego wroga z pawimi piórami, symbolem pychy i zakłamania. Dzisiaj znowu jakże inny Mazowiecki i jego wierna mafijna sitwa z taką determinacją dążą do oddania Polski w ręce największego wroga naszego nardu i polskiej państwowości, i to tylko za cenę utrzymania się przy władzy. Propagandowe wytwarzanie wroga za wschodnią granicą to powtórka komunistycznej antyzachodniej histerii. Jeżeli armia polska nie jest w stanie obronić naszych ziem to próżne są nasze nadzieje na odzyskanie niepodległości. W świetle przestróg Machiavellego, kierowanych jednakże do książąt, znajdująca się przestroga, poparta wieloma przykładami z historii, pokazuje, że tylko wyjątkowy głupiec albo zdrajca sprowadza dużo potężniejszego sojusznika na terytorium swego kraju. Historia nie zna żadnego przypadku aby kiedykolwiek taki alians skończył się szczęśliwie dla mało znaczącego kraju, który to w bardzo krótkim czasie zostanie skolonizowany. W czasach komunistycznych nieźle rozbawiały nas niby to żarty, rozpowszechniane przez syjonistów i żydomasonerię o przyłączeniu Polski jako kolejny stan USA. W tym czasie nikt nie wierzył w tego typu rojenia. Dzisiaj stajemy przed faktem zupełnej utraty niepodległości stając się dechami zabitą prowincją tym razem kurdupla spod Damaszku, jakim jest Izrael, gwarantowaną utrzymywaniem za nasze, polskich podatników, pieniądze armii kolosa zza oceanu, prowadzonego na smyczy przez butnych żydowskich miliarderów. Przecież już dzisiaj stan polskiej gospodarki to jedna wielka ruina a stan polskiego społeczeństwa żyjącego z kredytów i pracy poza granicami Polski to psia niedola służby nie do pozazdroszczenia. Czegóż to niby ma bronić armia amerykańska jeżeli to co nasze polskie, staje się po ostatnich amerykańskich bardzo antypolskich posunięciach coraz bardziej problematyczne. Przecież dzisiaj już tak wielu tu w Polsce jest zastraszanych tym, że to właśnie w tym miejscu stała jakowaś żydowska karczma czy rzeczy zupełnie żydowsko-surrealistyczne. Przecież armia amerykańska będzie stała na straży wyimaginowanej własności żydowskiej, polski interes narodowy mając daleko gdzieś. Jak można tak długo ogłupiać polski naród, w kraju katolickim wzniecając tak potworną nienawiść do Rosjan, którzy podobnie jak my Polacy stali się ofiarami żydokomuny. To tylko przewrotność takich „katolickich” szczekaczek jak ta redemptorystyczna może w imię miłości tworzyć posiew nienawiści. Przecież nawet najgorszy scenariusz inwazji rosyjskiej jest mniej tragiczny w skutkach aniżeli inwazja żydowska w jej wymiarze demoralizacji i destrukcji. Przecież to nauka kościoła gdzie słyszymy, że lepiej życie stracić aniżeli zatracić duszę, nawet gdyby to była śmierć syberyjskich zesłańców, miast szczęścia zapijaczonych bywalców żydowskich burdeli okupowanej Polski. Jak można przez tak długi czas ogłupiać polski naród wiodąc go na zatracenie tego co mamy najcenniejsze, naszej polskiej słowiańskiej katolickiej duszy. Św. Jadwigo Królowo wyproś im u Boga opamiętanie, Ty która tylekroć broniłaś swych poddanych przed zdradliwym prostackim klerykalizmem i żydowską lichwą.

 

 

 

 

Copyright the Queen Jadwiga Foundation

Adres:

The Queen Jadwiga Foundation

P.O. Box 654, Toorak, VIC 3142

Australia