GRUNWALD

Z okazji przypadającej kolejnej rocznicy zwycięstwa na polach Grunwaldu, zapraszamy w dniu 9.07.2019 na Mszę św. o godz. 17.30 do katedry wawelskiej.

Istotą wzrastania w atmosferze pełnego rozwoju potencjału naszej ludzkiej kulturowej tożsamości jest właściwe odniesienie tak do historycznie ukształtowanej sfery socjalnej bazy podmiotowej a w szczególności aksjologicznego podłoża wartościującego osądu. Zdefiniowanie kultury nie jest sprawą łatwą i nie bez znaczenia jest tu użycie już w tytule książki Krobera sformułowania „Istota kultury”. Chodzi tu o podkreślenie tego ujęcia tematycznego, które warunkuje wydobycie tylko tych najważniejszych elementów, które będą uwzględniane przy próbie myślowej rekonstrukcji zastanego zjawiska czy też formy prześwitu bytowej konstytucji aspektów nie do końca percepcyjnie dookreślonych. Istotowy ogląd podniesiony do rangi jednej z najważniejszych form poznawczej aktywności podmiotu uwikłanego w dylemat ujaśnienia epistemologicznego problemu był jednym z najważniejszych fenomenologicznych założeń warunkujących dotarcie do jądra problemu z pominięciem pobocznych naleciałości schematyzmu percepcyjno-konstruktywnego. Istota to niejako pełnia poznawcza bez zafałszowań iluzoryką fraktalowej tkanki detalu, nigdy w pełni nie odseparowanej nawet hen w głębinach iteracyjnej dociekliwości poza granicę tej  największej liczby możliwej do myślowej akceptacji. Istota tkwi w kulturze, zwłaszcza w tej ukierunkowanej na definiowanie zjawisk otaczającej rzeczywistości, ale też kulturę współtworzy precyzując poznawcze niedookreślone twory i redystrybuując resztki pewności ignoranctwa myślowego pośród ledwie skrystalizowanych form rozumienia. Badania naszego instytutu SQJRIU ukazują ogromną trudność na jaką napotykamy przy każdym istotowym zgłębianiu problemu, trudność wynikającą z tych przedzałożeniowych uprzedzeń, które eliminują te czy inne czynniki kładąc nacisk na sankcjonowanie pewności tam gdzie wątpliwość odsyła do rewizji tych przedzałożeniowych uprzedzeń. Rozumienie w tym szerokim ujęciu to próba docierania do istoty z pomijaniem nieistotnych szczegółów, mając przy tym ciągle na uwadze ten istotowy impas pewności i wątpliwości. Rozumienie zawsze wyznacza granicę tego co jest uświadomionym ujaśnieniem problemu i tym co dopiero wyłania się z kręgu bezforemnej majaczącej nierozróżnialności. Nie jest więc łatwo oddzielić to co jest zrozumiane od tego co ledwie intuicyjnie odczute, niedookreślone choć też i nie bezforemne. Dlatego też wszelka próba jednoznacznego definiowania istoty tego czy innego zjawiska musi być skazana na niepowodzenie, szczególnie jeżeli ujęcie tego zjawiska jest związane z usytuowaniem go w przestrzeni problemu ogólnego przynależnego do sfery filozoficznych dociekań. I nie jest to irracjonalizm jakby to komuś mogło się wydawać. Racjonalizm, ten bezdogmatyczny to zawsze pewność niepewności jedynej li tylko poznawczej doktryny i jedynego sposobu rozumienia. Jednakże z tego, że istnieje pewien zakres niepewności nie wynika wcale, że nie można oddzielić absurdu od tego co jawi się jako możliwość niedookreślona. Badania w machine understanding, w tym szczególnie rozwiązywanie wizualnych problemów (wizualnego myślenia) posiłkują się sposobem rozumowania które zasadza się na tej ogólnej zasadzie wyboru możliwych elementów wizualnych, które podpadają pod dane kryterium od tych, które  można  bardzo łatwo wyeliminować jako niemożliwe, przy czym strefa cienia (niepewności) wykluczania może być niekiedy dość znacząca. Nowa forma wizualnego rozumowania, którą zaproponowaliśmy rewolucjonizuje sposób postrzegania rozumowania czyniąc go zupełnie niepodobnym do  klasycznych form używanych w jakiejkolwiek z form logiki. W świetle badań naszego instytutu racjonalność zasadza się na trochę innych zasadach aniżeli to było dotychczas przyjmowane. Nie znaczy to jednakże też, że nie istnieją problemy które, mogą być precyzyjnie opisywane przez dostępny matematyczny aparat i rozwiązywane przy założeniu bardzo jasnych kryteriów i odwoływaniu się do bardzo precyzyjnych pojęć wynikających z posiadania bardzo szczegółowej wiedzy. Jest to problem skali poznawczej i hierarchii rozumienia.

Historia, pamięć, kultura i tożsamość narodowa to te elementy istotowo ujmowanej rzeczywistości, które mogą być zmienione tylko wtedy kiedy ostatni człowiek podzieli los tych których zdetronizowane małpo-maszyny przypiszą do grona skamielin wyniszczonego gatunku. Żaden ideologicznie wmałpowany ideał wielokulturowości nie przeistoczy człowieka w twór istotowo sprzeczny z istotą jego natury. Jest to nie tyle sprzeczność możliwości ontycznej ile zwyczajna logiczna niemożliwość. Historia to niejako pamięć zbiorowa, archetypalna i przynależna do sfery istotowo ludzkiej. Mówienie o historii różnorodności gatunków roślinno-zwierzęcych czy też form skalnych i mineralnych to metaforyczne nadużycie, wypruwające z historii jej istotową podstawę. To nic innego jak absurd metaforycznej żonglerki przypadłościami znaczeniowymi, chociaż komuś może to wydawać się poezją współczesnej ideologii absurdu. Rozumienie poezji też ma  swoje granice i dlatego też nie jest do przyjęcia obiegowy slogan produkcji  poezji przez maszynę. Brak istotowej podstawy jakim jest intencjonalna forma aktu twórczego pozwala na bardzo łatwą eliminację tej niedorzecznej możliwości. Nie wszystko jest poezją i maszyna produkująca formy wzorowana na poetyckich utworach produkuje jedynie maszynowy bełkot. Tak też istotą społecznej egzystencji jednostek ludzkich jest historia, pamięć, kultura wynikająca z narodowej tożsamości. Myślenie kategoriami narodu, niekoniecznie przez duże „N” to nie szowinizm rasowy czy narodowy ale najbardziej istotowo ujęty sposób wzrastania w świecie. Nie sposób tutaj roztrząsać tego problemu więc przejdziemy od razu do kilku przykładów naszej polskiej narodowej istotowości. Opisywaliśmy już niepokojące zjawisko kiedy to nieliczne zamki w Polsce są rekonstruowane przez zindoktrynowany element żydomasonerii w taki sposób aby przydać im wszystkie atrybuty przynależności do świata beznadziejności absurdu gier komputerowych czy też filmów dla otępiałych już nie tylko umysłowo. Nie byłoby to aż tak bardzo szokujące gdyby to nie było lokowane w scenerii rządów tzw. „prawicy” gdzie obecny minister kultury i dziedzictwa narodowego PiSu jest jednym z najbardziej zagorzałych wrogów narodowego dziedzictwa naszych ojców i matek. Nawet w czasach terroru komunistycznych komturów czerwonego zakonu nikt nie poważył się na takie hańbienie narodowych świętości. Towarzyszy temu potworna manipulacja medialna, szczególnie w tzw. mediach „katolickich”, które to starają się wykorzystywać bardzo opacznie pojętą istotę katolicyzmu do przekłamywania historii tak aby miejsca narodowego kulty wikłać w para-religijne scenariusze o para-narodowym wydźwięku. Nie możemy dawać się wciągać w taki pozór patriotyzmu i wiary tym, którzy niekiedy z bardzo niskich pobudek narzucają protezę amputując przy tym zdrowy członek narodowej tożsamości. Dopiero dając bardzo świadomie ukształtowaną narodową tożsamość możemy bez kompleksów i w prawdziwie chrześcijańskim akcie miłości przyjmować tych, którzy zechcą z nami budować na gruncie naszej polskiej katolickiej tradycji jak też egzystować wśród innych, lojalnie budując wraz z nimi ich świat czerpiąc przy tym z zasobów naszego narodowego kulturowego bogactwa. Nie możemy pozwolić na to aby nasze narodowe skarby były grabione my zaś zapędzani do niewolniczej katorgi lub wypędzani z naszej ojczystej ziemi przez tych, którzy okupują nasz kraj wprowadzając zideologizowany antyludzki obraz wielokulturowości. Nasze ponad dwudziestoletnie doświadczenie z karykaturą wielokulturowości australijskiej każe przestrzec przed tym nieludzkim terrorem gdzie tak niewielu staje się panami życia i śmierci ogromnej większości potwornie zantagonizowanych wielokulturowych społeczności. Jednym z elementów tego wielokulturowego gnojenia jest obsadzanie nieomal wszystkich stanowisk w instytucjach państwa polskiego jak też w administracji państwowej przez mniejszości narodowe, w Polsce głównie żydowskiego pochodzenia i rozniecania potwornego terroru mającego uzasadnić tego typu stratyfikację społeczną. W Polsce każda nawet najmniejsza próba krytycznego spojrzenia na ten nigdzie nie spotykany okupacyjny terror powoduje rozpętanie histerii antysemityzmu przez żydowską okupacyjną machinę propagandową. Nie jest więc przypadkiem, że od czasu przejęcia władzy przez mafijny okupacyjny układ potworna manipulacja historyczną i kulturową substancją narodowej tożsamości połączona z osadzaniem wszystkich stanowisk w państwie według klucza partyjniackich mafii ma spowodować zupełne wynarodowienie. Jednym z tych najbardziej widocznych aktów okupacyjnej agresji jest Katedra Wawelska od wieków pełniąca rolę narodowej świętości. Katedra Wawelska, jak żadne inne miejsce w Polsce, jest tym miejscem szczególnym gdzie to co narodowe jest tak w pełni zespolone z tym co dla polskiego słowiańskiego  katolickiego narodu jest najdroższe. Od czasu kiedy król Łokietek przeniósł stolicę do Krakowa, wawelskie wzgórze zjaśniało potęgą ducha polskiego narodowego majestatu Korony Polskiej. Niestety mimo tego, że mieszkańcy Krakowa pamiętają o Kościuszce i legendarnej Wandzie nigdy nie znalazło się żadne ugrupowanie, które plwając na programową amnezję nie tylko mieszkańców Krakowa mogłoby złożyć hołd temu wielce dla Korony Polskiej (Polski) zasłużonemu Królowi. Wielokrotnie obserwujemy bardzo jaskrawe przejawy wrogości niektórych księży i polityków mafijnego układu do Tych, którzy budowali Koronę Polską nie szczędząc niczego aby tę Koronę uczynić obiektem miłości tak wielu pokoleń polskich patriotów. Nasza {QJF-u) inicjatywa uczynienia z Katedry Wawelskiej miejsca historycznej edukacji została brutalnie zniszczona przez mafijny okupacyjny układ i ich sługusów w osobie proboszcza katedry i obcoplemieńców nauczycielskiego grona. Nigdzie nie spotykaliśmy się z tak ogromną wrogością do Korony i Królów Polskich. A przecież to dzięki ich poświęceniu dzisiaj możemy z dumą powtarzać „jestem Polakiem” i jest to nie tyle objaw pustej frazeologii co wyraz ogromnej miłości do tego dzieła naszych Królów, książąt i rycerstwa polskiego. Polska to nie pusty frazes, i nie może Polak, Słowianin, Katolik patriota przechodzić z taką zimną obojętnością obok grobów tych, którzy dla nas budowali to dziedzictwo za które tylu oddawało życie. Nie możemy się zgodzić na to aby Łagiewnikami czy Częstochową licytowano to co dla nas jako narodu polskiego jest najważniejsze. I nie można tutaj oddzielać wiary i miłości Chrystusa od miłości do tych, którzy tej wiary bronili dając nam w darze Koronę Polską (Polskę) w której Chrystus nadal króluje w naszych polskich słowiańskich sercach. Nie możemy tego zapomnieć bo będzie to tylko proteza tak miłości ojczyzny jak też miłości Chrystusa. Nie możemy. Dla nas z QJF wszystko to jest tak bardzo proste za sprawą naszej ukochanej Patronki, św. Jadwigi Królowej, bez której wawelskie wzgórze byłoby jak opuszczony dom rodzinny w którym już nikt nie wychodzi na nasze spotkanie.

Wczoraj w niedzielę była odprawiana Msza św. w rocznicę śmierci gen. W. Sikorskiego. Nie było nas zbyt wielu na tej nie nagłaśnianej rocznicowej Mszy św. Takie czasy. W czasie okupacji niemieckiej było ponoć gorzej jako, że gubernator zamieszkały na Wawelu miał swoisty punkt widzenia dotyczący spraw okupowanego narodu. Dzisiaj okupant pozornie nie utrudnia przybycia na Mszę św. jednakże robi wszystko aby było to marginalne wydarzenie nie warte wzmianki, nawet w tejże Katedrze. Z okazji rocznicy jednego z największych polskich zwycięstw QJF i Ruch Narodowy zainicjowały przywrócenie uroczystego obchodzenia tej rocznicy w Katedrze Wawelskiej. W tym roku obchodzimy rocznicę bitwy po Grunwaldem  w dniu 9 lipca podczas Mszy św. przy relikwiach św. Jadwigi Królowej. Św. Jadwiga Królowa miała ogromny wpływ na zwycięstwo rycerstwa Korony Polskiej i litewskich oddziałów nad kwiatem rycerstwa ówczesnej Europy zaangażowanych w walce po stronie Krzyżackiego zakonu. Jest to o tyle doniosłe zwycięstwo, że zawiera element przepowiedni świętej Królowej jako nieodłączną część tego zwycięstwa. My wierzymy, że św. Jadwiga Królowa w Niebie wyprosiła to zwycięstwo tak dla swego męża, Króla Władysława Jagiełły jak też dla Korony Polskiej. Dla nas Katolików, tego typu interpretacja jest niemniej znacząca jak branie pod uwagę tych czy innych strategii militarnych. Dlatego też będziemy się starać corocznie obchodzić rocznicę tego zwycięstwa przy relikwiach Pani Wawelskiej. Nie trzeba chyba dodawać jak ogromnie ważnym jest przypominanie o tej rocznicy w świetle ostatnich wydarzeń instalowania nowego zakonu żydomasonerii na ziemiach polskich i zagrożeń płynących z UE owładniętejideologicznym despotyzmem antychrześcijańskich środowisk.

W kontekście rocznicy tego wielkiego zwycięstwa warto zwrócić uwagę na kilka istotnych szczegółów, wielokrotnie przez nas poruszanych w ramach budzenia świadomości narodowej. Jednym z nich jest nawiązanie do rocznicy śmierci gen. Sikorskiego. Generał Sikorski, jak nikt inny, zdawał sobie bardzo dobrze sprawę z tego, że bez słowiańskiego zjednoczenia wszelkie próby zjednania sobie aliantów zachodu to ułuda bezpieczeństwa narodowego i Korony Polskiej. Przecież i dzisiaj każdy trzeźwo myślący polityk nie bierze na serio wynurzeń o NATO jako gwarancie pokojowego współistnienia narodów Europy. Nie jest nim też tworzenie jakiejkolwiek armii superpaństwa Europejskiego. Tylko głupiec albo perfidny zdrajca może chwycić się tej brzytwy topionych narodów słowiańskich. Jedynie odbudowanie słowiańskiej jedności może stać się gwarantem dobrobytu naszych słowiańskich narodów i zapewnić nam bezpieczeństwo. Innego wyjścia nie ma. Sprowadzanie potężnego zakonu żydomasonerii do obrony naszych słowiańskich ziem to nie tylko czyste szaleństwo ale też zatracenie poczucia rzeczywistości i zdrada.

Kolejny szczegół to zatracenie poczucia znaczenia pojęć w tym szczególnie tych odnoszących się do pomocy i miłości i uczynków miłosierdzia. Pokutuje bardzo prostacki i zafałszowany sposób interpretacji gdzie miłość bliźniego osądza się tylko w kontekście jednorazowego datku bez uwzględnienia całej specyfiki społecznego kontekstu tworzenia dobrobytu. To nadużycie interpretacyjne jest bardzo świadomie wykorzystywane do fundowania zła na zawiści, nienawiści i poniżeniu. My katolicy świeccy, Słowianie w Polsce jesteśmy szczególnie narażeni  na tego typu potworności szalbierstwa interpretacyjnego. Wytwarzanie odruchu pomocy tylko tym którzy znajdują się w skrajnej nędzy prowadzi do wykształcania się zdeformowanej wizji społecznej koegzystencji parafialnych wspólnot. Tylko prymityw, chamstwo i głupota stanowią wartość perfidii przeinaczania dobra w zawistny pełen nienawiści system pomocy wyniszczającej możność podniesienia się z dna. To sztuczne generowanie biednych dla nieludzkiego systemu pomocy jest bardzo jawnym zaprzeczeniem zasady miłości. To wpędzanie w nałóg biedy jest nie mniej szkodliwe aniżeli wpędzanie w nałóg alkoholizmu. W człowieku drzemią ogromne pokłady dobra i możliwości podniesienia się z ziemi i stanięcie na własnych nogach. Wszystkie sztuczne, przez dzisiejszych faryzeuszy miłosierdzia tak bardzo popularyzowane dodatki 500+ to nic innego  jak odbieranie nadziei stawania na własnych nogach, niekiedy za cenę tego czy innego upadku, i sprowadzanie narodu do roli bydła dojadającego rzucony ochłap. Zabijanie motywacji stawania się pełnoprawnym członkiem danej społeczności egzystującym poza żebraczym systemem pomocy mafijnego układu kanibalistycznej żydowskiej okupacyjnej nocy to jeden z najbardziej powszednich grzechów tego wypaczonego pojmowania miłości bliźniego. Nie bez znaczenia jest to odsyłanie do potwornej wrogości do naszej inicjatywy kształcenia młodego pokolenia przyuczanego do rządzenia poprzez przykład naszej Pani Wawelskiej. Byliśmy ogromnie zaszokowani reakcją tak wielu ludzi w sutannach na samą wzmiankę o tym aby katolickie, słowiańskie, polskie dzieci od najmłodszych lat przysposabiać do rządzenia w duchu właściwie pojętej miłości bliźniego. Takiej zapiekłej nienawiści i takiej potwornej wrogości nie mogliśmy sobie nigdy wyobrazić. Nie dziwi fakt, że to odium skierowane jest ku naszej Patronce uosabiającej miłość bliźniego w formie polityka realizującego właściwie pojęte cele polityczne kierującego się w rządzeniu ideałem reprezentowanym przez wzór świętego Króla. Ponownie ponawiamy pytanie na jakiej podstawie miłość  św. Brata Alberta czy też św. Franciszka jest miłością większą od miłości Króla, polityka tworzącego dobrobyt i usuwającego zarzewia nędzy? Czy gnojenie tak wielu po to tylko aby chełpić się próżnością beznadziejnej pomocy tym, których wpierw doprowadzono na krawędź ubóstwa jest objawem jakiegokolwiek strzępa miłości bliźniego? W dzisiejszej Polsce to potworne gnojenie to jedna z najbardziej karykaturalnych form miłości bliźniego ludzi w sutannach i zdeprawowanych katolików. Nie dziwi więc fakt, że tak wielu księży popiera partie takie jak PiS, które wyniszczają jakąkolwiek motywację do wydobywania się z dna okupacyjnego zniewolenia przystając na poniżający ochłap 500+ dopłaty do obozowych racji w formie wynagrodzenia za niewolniczą pracę w polskich obozach pracy. W tym czasie ogromne pieniądze polskich podatników marnotrawione są na zakup rupieci zza oceanu, wyniszczając przy tym zupełnie polski przemysł nie tylko zbrojeniowy. Ogłaszamy swoisty bojkot tych ludzi w sutannach którzy tak jawnie będą promować PiS-owskie partyjniackie gremium wyniszczające zupełnie polski potencjał twórczy. Warto też zauważyć bardzo silną zbieżność programu „katolickiego” uniwersytetu w Krakowie w bardzo dziwny sposób przemianowanego na uniwersytet z Papieskiej Akademii Teologicznej. Wystarczy spojrzeć na wydział filozoficzny i wykaz publikacji podany do roku 1991. Większość tych publikacji to ludzie żydowskiego pochodzenia tacy jak Heller czy Życiński, którzy w czasach komunistycznych nie mieli żadnych problemów z dostępem do najnowszej literatury anglojęzycznej co umożliwiało im dość liczne tłumaczenie i produkowanie takich tłumaczeń jako prace „naukowe” drukowane w .... tygodniku powszechnym. Pozostałe wydziały to pożałowania godna karykatura uczelni polskiej. I my w takim środowisku tworzymy SQJRIU proponując nową dziedzinę machine understanding. Przecież ci pseudonaukowcy w sutannach gotowi są z zawiści pożreć nas żywcem. Miejmy nadzieję że tego naukowego kanibalizmu nie będą owijać w bawełnę nadinterpretacji miłości bliźniego.

 

 

 

 

Copyright the Queen Jadwiga Foundation

Adres:

The Queen Jadwiga Foundation

P.O. Box 654, Toorak, VIC 3142

Australia