Zabijanie ponad solidarnością

Konsulat włoski w Melbourne - przedstawiciele Fundacji św. Jadwigi Królowej, Dyrektor Fundacji prof. Zbigniew Leś i Magdalena Leś przekazują nagrodę "Perłę św. Jadwigi Królowej" Konsulowi Generalnemu doktorowi Francesco Calogero.

Wiele przeszliśmy rzek jednakże prawda o tym że nie można dwa razy wejść do tej samej wody ciągle umyka hipokrytom kurczowo czepiającym się bicia piany już tylko po to aby wodę spienić a pianę rozwodnić. Rozumienie jest jedyną z naczelnych funkcji naszego umysłu a bezrozumność wynaturzeniem natury ludzkiej. Mimo to, że nie jest możliwe jakiekolwiek pełne rozumowe ujęcie kategorii rozumienia nie należy popadać w skrajność rozmycia pojęciowego lansując absurd niedookreśloności rozumienia w formie irracjonalizmu iluzji. Definiowalność pojęcia, kategorii ogólnej, mimo, że wydaje się niekiedy bardzo ryzykownym  i trudnym przedsięwzięciem, wcale nie jest jałowym wysiłkiem rozklekotanego organu poznawczego. Świadomie użyty tutaj neologizm odwołujący się do biologiczno-medycznego żargonu współczesnej kognitywistyki ma za zadanie uzmysłowić nadużycie ideologiczne paranaukowej nowomowy, które to sankcjonuje niebyt znaczeniowy w miejscu amputowanego ontyczno-znaczeniowego pierwowzoru. Biologiczno-medyczne sformułowanie to nic innego jak regres porządku znaczeniowego w obszary myślenia magiczno-propagandowego. Ujmowanie rozumienia w kategoriach skrajnie pojętego biologizmu transplantowanego w obszary informatycznego modelowania i protezy mózgowej to nadużycie ideologów paranaukowych neo-bajek z krainy kambru pojęciowego rozwoju. Rezultaty badań SQJRIU bardzo jasno ukazują ślepotę zaułku ideologicznego sprzeniewierzenia krytycznego spojrzenia na rozumieniowy problem. Rozumienia w żaden sposób  nie uda się sprowadzić do materialistycznej fantasmagorii bez wpadnięcia wykrot bezrozumności, irracjonalizmu i bełkotu poza znaczeniem i poznawczym odruchem uchwytywania świata w jego wieloaspektowej różnorodności. Rozumienie zawsze będzie stanowić nierozwiązany problem potykania się o nieskończoność niedookreśloności i poczucie poznawczej pewności stawanie na gruncie prawdy, jednakże tej która nie daje się wyartykułować w terminologii naukowej ideologii bezsensu. Ta swoistość dialektyki rozumienia przesuwa niejako pytanie o rozumienie rozumienia w obszar pytań dotyczących mądrości jako formy nadbudowanej nad rozumieniem i uzupełniającej jego sens o metafizyczny kontekst. Niestety, tutaj zostajemy postawieni już tylko nad rozpadliną myślowej spekulacji, której przeskok warunkuje przyjęcie metafizycznych założeń lub w naszym chrześcijańskim świecie znaczeń, wypłynięcie na głębię i zawierzenie Chrystusowi. Innej możliwości nie ma. Bez tej perspektywy zawierzenia rozumienie staje się chwiejnym doświadczeniem złudzenia poznawczego gdzie pewność to regres w niebyt znaczeniowy a pytanie i problem to pozór jałowej myślowej dysputy poza ludzkim egzystencjalnym ubytowieniem. W Polsce dzisiejszej parakatolickiej rozumienie wyrzucane jest poza opłotki wąsko pojętego utylitaryzmu, który zawłaszcza nieomal cały obszar zapuszczonego ugoru polskiego być i mieć. Swoisty irracjonalizm infantylizmu lewacko-miłosiernego zachwaszcza każdy skrawek nigdy tak naprawdę nie wypielonego ogródka wzrastania w rozumieniowy kontekst. Mądrości u nas tyle co kot napłakał a głupota zagnieżdża się w każdym zakamarku naszej społecznej krzątaniny w nadziei pozbierania w jakąś sensowną całość tego co polskie, narodowe, katolickie i warte oddania za nie życia. Urąganie mądrości i wykoślawianie chrześcijańskiego nakazu walki z grzechem w jakimś niepojętym zafałszowaniu miłości to początek tej lewackiej paranoi zbratania zła ze złem. Walka to nie zabijanie i wyniszczanie wroga, przynajmniej nie w naszym chrześcijańskim rozumieniu. Pomni na slowa Chrystusa, kto mieczem wojuje od miecza ginie jakże inaczej odbieramy słowa młodego Wojtyły, który to w odpowiedzi na zarzut braku determinacji w podjęciu walki zbrojnej, podaje te oto charakterystyczne dla naszego pokolenia Solidarności wyklętej, powody. My nie potrafimy zabijać i prędzej sami damy się zabić aniżeli sami zaczniemy zabijać. Dość powstań, bohaterów, zabijania i tragedii narodowej. Nie chcemy, nie chcieliśmy i nie będziemy zabijać mimo, że tak wielu fałszywych proroków tak bardzo do zabijania zachęcało. Są inne formy walki i my z Solidarności wyklętej bardzo dobrze zdawaliśmy sobie z tego sprawę. Przecież jakże często w okresie solidarnościowego zrywu tak trudno  było pohamować młodzieńczy odruch odpłacenia pięknym za nadobne komunistycznym degeneratom wyniszczającym naród. Tak łatwo przecież w chwili uniesienia porywem bohaterskiego czynu rzucić butelką z benzyn a w paszczę tygrysa PZPR-ówki, nie bacząc na konsekwencje tego czynu. Przecież te komunistyczne bestie to też ludzie, i myśmy, my z Solidarności wyklętej bardzo dobrze to rozumieli. Rozumienie, właśnie odpowiednio ukształtowane rozumienie tych wszystkich, tak później haniebnie zdradzonych i mordowanych, tych z nas z Solidarności wyklętej to powód tej naszej opieszałości w mordowaniu. Nie chcieliśmy zabijać ale też nie mogliśmy się zgodzić na zdradziecką ugodę z czerwonymi bestiami gotowymi kąsać zawsze i wszędzie. A przecież to ci którzy dzisiaj rozdzierają szaty i lżą tę odradzającą się czerwoną zarazę, z takim entuzjazmem nakłaniali do zdradzieckiego układu, stając się współodpowiedzialnymi za wymordowanie tak wielu tych, krnąbrnych, nieposłusznych którym zwyczajny nakaz przyzwoitości i trwanie przy Chrystusie nie pozwoliły na ten bandycki akt zdradzieckiego sojuszu z czerwoną zarazą, tak jak tych tak wielu z polskiego episkopatu. Czy była to tylko naiwność? Przecież to niedorzeczność. Spółkowanie ze złem rodzi tylko zło a zdrada Judasza to występek najbardziej surowo oceniony przez Chrystusa. Biada temu człowiekowi .. A dla nas z Solidarności wyklętej mordowanych, wyrzucanych na bruk, wypędzanych z wlasnej Ojczyzny dzisiaj tylko  szyderstwo słów o czerwonej zarazie trafiających w próżnię i odbijanych echm „ biada wam sprzedajnym łotrom ubierającym się w piórka niewiniątek”. Zdrada to rana która prawie nigdy się nie goi i pozostawia zawsze nieufność i bezsens kamuflażu słownego zdradzieckiej natury. Przecież to dzisiaj bohaterem staje się były prezydent Kaczyński który to wraz z bratem podpisywał wyroki na nas, tych z Solidarności wyklętej spoczywający w Katedrze Wawelskiej jakby w imię urągowiska naszego trwania przy niezłomnym uporze odsunięcia komunistów od władzy. Przecież to my do dzisiaj nie rehabilitowani, nie przywróceni do  pracy, pozbawieni nieomal wszystkiego w Polsce rządzonej przez mafijny układ pookrągłostołowy pod przewodnictwem sygnatariusza zdradzieckiego układy p. Kaczyńskiego. Ileż hipokryzji i wręcz nieludzkiej obłudy w słowach tych, którzy robili wszystko aby czerwona zaraza na dobre zadomowiła się w Polsce żydowskiej nocy okupacyjnej. Czy ci którzy zrobili wszystko aby przetrzymywać w korowskich inkubatorach czerwoną zarazę mają dzisiaj moralne prawo po raz kolejny w zdradziecki sposób oszukiwać naiwnych i wybijać już tak przecież niewielu pozostających przy życiu, tych prawych, nieugiętych i szlachetnych. Czy jest dzisiaj w Polsce ktoś kto dalby się nabrać na pełne obłudy słowa Arcybiskupa? Przecież chodzi o to aby ujawnić tych z kolejnej solidarności wyklętej. Przecież scenariusz ludzi episkopatu jest bardzo prostacko semicki. Najpierw przykłady bohaterów walczącej warszawy i metaforyczne dyrdymałki o walce z tęczową zarazą. W chwili gdy tych kilku sprawiedliwych powstanie do walki i zwycięstwo zacznie się chylić na ich stronę zacznie się kolejna zdrada kolejnego okrągłego stołu gdzie dzisiejsi kaznodzieje walki sami zasiądą przy okrągłym stole lżąc niemiłosiernie tych przeciwnych zdradzieckiemu porozumieniu z tęczową zarazą. Ci nowi wyklęci poniosą też cały koszt tej makabrycznej maskarady walecznych potem wyklętych i tych którzy zawsze są za porozumieniem, układem mimo, że kanty okrągłego stołu obsadzane są bestiami z piekła rodem. Bestia bestii oka nie wykole chciałoby się dodać. Tylko głupiec daje się nabierać kilkakrotnie. I tylko głupiec nie dostrzega jak ogromną przysługę oddaje p. Kaczyńskiemu i jego zdradzieckiemu ugrupowaniu tęczowa zaraza. Przecież PiS wygrywa tylko dlatego, że semicki episkopat straszy elektorat widmem  tęczowej zarazy oddając nas w niewolę żydowskiemu okupantowi, mafii pookrągłostołowej. My z Ruchu Narodowego Solidarności wyklętej nigdy nie zgodzimy się na tak potworną zdradziecką manipulację wciągająca po raz kolejny Kościół Katolicki do wyniszczania najlepszych synów i corek  polskiego słowiańskiego narodu zdrajców a ludobójców czyniąc panami życia i śmierci kraju żydowskiej nocy okupacyjnej.

Powstanie warszawskie po raz kolejny przelicytowane w haniebnym rozrachunku bezsensu, grzechu i jałowego bohaterstwa. Sierpień  to nie tyle powstanie ile pamięć solidarnościowego zrywu polskiego słowiańskiego katolickiego narodu. Nie jest więc przypadkiem, że to co tak bardzo przesiąknięte istotą chrześcijańskiej miłości, tej Jadwigowej wielkiej wspartej na szlachetności postaw i uznaniu godności osoby ludzkiej jako niezbywalnej części socjo-indywidualnej ludzkie natury, zostaje wymazywany z pamięci zbiorowej. Nie zapomnimy nigdy nie zapomnimy tych chwil kiedy my Polacy Słowianie Katolicy stanowiliśmy Jedno, jeden Naród w łonie ducha narodowej tradycji i kultury. My z Solidarności wyklętej, Ruchu Narodowego św. Jadwigi Królowej zapomnieć tego nie możemy. Nie zapomnimy też i nie możemy zapomnieć o najhaniebniejszej zdradzie okrągłego stołu i tych wszystkich którzy ją współtworzyli i współtworzą. Nie możemy i nie zapomnimy. Architekci tego historycznego monstrum zdrady i bolszewizmu muszą odejść ze sceny politycznej, to jak najszybciej. Nie możemy  też nie domagać się uprzątnięcia Katedry Wawelskiej z naleciałości zdradzieckiego układu jak też oczyszczenia polskich świątyń z pstrokacizny czerwono-zdradzieckiej gloryfikujących ludzi zdradzieckiego układu. Kościół Katolicki w Polsce nie może odzyskać wiarygodności i nawoływać do walki z tęczową zarażą będąc obwieszony rekwizytami zdrady i spółkowania tak wielu hierarchów i nie tylko z czerwoną zarazą. Zło rodzi zło a czerwień jest także jednym z kolorów tęczy. Obyśmy nie doczekali czasów kiedy pozostanie nam już tylko czerń najczarniejszej rozpaczy po utracie wszystkiego co może być jeszcze warte oddania za nie życia. Czarna rozpacz to nie oddawanie życia za przyjaciół lecz czyste szaleństwo samobójczego skoku w czeluść zła. Jest jeszcze czas na opamiętanie. Inkubator czerwonej zarazy pod postacią skrajnie lewicowego  kleru i żydowskich przywódców synów przymierza to nie kłus a galop w stronę przepaści.

Wizyta prezydenta USA to dokończenie geszeftu prezydenta Dudy i jego żydowskich wspólników. Potwornie żenujący popis „prof” Ryby, który to w cynizmie żydowskiej tapicerki rozrachunku gospodarczego podaje tak wiele argumentów zysku gospodarki USA nie przytaczając przy tym ani jednego argumentu korzyści polskiej gospodarki z handlowych porozumień pomiędzy Polska i USA, ze wprost włosy stają na głowie jeżeli tacy eksperci mają jakikolwiek wpływ na to co się dzisiaj w Polsce wyprawia. Nie trudno się dziwić takiemu beztroskiemu i nonszalanckiemu szastaniu pieniędzmi polskiego podatnika skoro tak wielu z nas z Solidarności wyklętej pracuje w polskich obozach pracy bez żadnego wynagrodzenia co czyni nas prawdziwymi niewolnikami systemu żydowskiej nocy okupacyjnej nigdy tak naprawdę do Polski nie wpuszczonymi. Jakoś to nie razi tak przecież miłosiernie nastawionych do głodujących w bardzo bogatych krajach afrykańskich. No coż my Polacy Słowianie Katolicy mamy tylko harować jak przysłowiowe woły i zdychać  na tej czy innej barykadzie beznadziei. Ktoś to  kiedyś ujął to bardziej dosadnie i nie był to nazista tylko komunista z polski jednakże nie polskiego pochodzenia. Czy więc możemy się dziwić że przy tego typu epidemii nienawiści ludzi kościoła do tych niezłomnych, z Solidarności wyklętej tęczowa zaraza  znajduje bardzo przyjazny klimat w tym epidemiologicznym bagnie zdrady, hipokryzji, zakłamania, zawiści i nienawiści. Napis Arbaite mach frai zwieńczył przecież bramę wejścia na teren nienawiści wplecionej w pasiak niewolniczej pracy, jednakże z prawem do więcej niż jednego posiłku. Po tym jest już tylko inny napis, „porzućcie wszelką nadzieję”. Przyzwalanie dzisiaj w Polsce na istnienie katorżniczych obozów pracy to krok w kierunku łagrów i obozów koncentracyjnych, tych współczesnych jeszcze bardziej nieludzkich bo budowanych w kraju katolickim wspomagającym głodujących murzynków bardzo bogatych afrykańskich krajów. Skąd taka ogromna troska prof. Ryby o stan gospodarki amerykańskiej przy jednoczesnym tak bardzo lekceważącym odnoszeniu się do spraw polskiej gospodarki? I ta potworna nienawiść do bratnich krajów słowiańskich, szczególnie narodu rosyjskiego, przy jednoczesnym bałwochwalczym kulcie antykatolickiego i antypolskiego amerykanizmu. Nie trudno też nie dostrzec zaślepienia żydowskim szowinizmem rasowym i postawy usłużnego poddaństwa syna przymierza. Oczywiście z jednym możemy sie zgodzić, a mianowicie z tym że Polska pod żydowską okupacją stanie się przysłowiową żagwią rozniecającą pożogę wojenną w Europie mającą za zadanie wyniszczyć słowiańskie narody w odwecie za domniemany holokaust. Nie ulega najmniejszej wątpliwości że synowie przymierza PiS (SP)  zmierzają dokładnie w tym kierunku. Po przetrwonieniu ogromu zasobów pieniężnych na ratowanie podupadającej gospodarki USA, wyniszczanej ogromnymi dotacjami dla Izraela, rząd synów przymierza  (Pis) w Polsce rozpocznie destabilizacyjną politykę w UE szczując wszystkich przeciwko wszystkim. Nie trudno się domyślić jakież to  nakazy przywiezie z  prezydenta Trumpa dla marionetki izraelskiej osadzonej na fotelu prezydenta RP. Reszty dopełni inny syn przymierza z teką polskiego premiera uwierzytelniając lojalność dla swych bliskowschodnich protektorów poprzez ekspresową wypłatę pieniędzy z transakcji Trump Duda dla żydowskiej szowinistyczne organizacji synów przymierza. Ilu z nas wymrze, zostanie wypędzonych straci zdrowie, niewielki majątek, wszystkie oszczędności i nadzieję tylko Bóg jeden raczy wiedzieć. Tylko bractwa żebracze będą nareszcie w swoim żywiole rozdając zawszone koce z Izraela dla wybijanej masowo ludności polskiej. Metropolita Krakowski będzie mógł wtedy swobodnie wyżywać się w swym ulubionym temacie pomocy biednym,  żywcem obdzieranym ze skóry przez zsemityzowany kler.

Święty Thomas More zupełnie przemilczany i rugowany z naszej katolickiej świadomości, w Polsce szczególnie i nie bez przyczyny. Człowiek szlachetny, prawy wśród hultajstwa zawsze będzie tępiony i znienawidzony. Patron polityków, podobnie jak nasza ukochana Patronka św. Jadwiga Królowa w kościele w Polsce znienawidzony przez zdradzieckie, ugodowe i gotowe pójść na wszelakie ustępstwa ze złem najzwyrodnialszym kadry polskiego episkopatu. A przecież tylko on jedyny z angielskiego laikatu, podobnie jak mała garstka tych z nas, z Solidności wyklętej, został ścięty przy poklasku ówczesnego angielskiego episkopatu kościoła katolickiego w Anglii. Jakież ogromne podobieństwo i losy kościoła katolickiego w Anglii epoki Henryka VIII i dzisiejszej Polski synów przymierza i Kaczyńskich, Tusków, Michników, Morawieckich, Dudów, Jędraszewskich czy też Nyczów. Przecież wystarczyło tych kilka słów przysięgi, których Anglia nigdy nie usłyszała. A przecież tylu biskupów, arcybiskupów i kardynałów przysięgało. Jedynie kardynał Fisher i św. Thomas More zdolni byli się sprzeciwić, Tylko tych dwóch. O wiele za mało aby uchronić kościół katolicki w Anglii przez żydomasonerią. W Polsce w kościele inwilgowanym przez synów przymierza nikt nie wspomni o tych faktach i o tych świętych kościoła katolickiego mówić się zabrania i prześladuje tych którzy mają odwagę głosić prawdę o zdradzie i herezji. Czy w Polsce rządzonej przez mafię synów przymierza i tchórzliwych zdrajców polskiego episkopatu czeka nas los świętego Thomasa Mora? I jeszcze w kontekście „bohaterstwa” krakowskiego Metropolity. Nie należy zapominać o tym, że to my z QJF przyznaliśmy nagrodę perłę św. Jadwigi Królowej włoskiemu politykowi, który jako jeden z pierwszych i ostatnich miał odwagę przeciwstawić się nadchodzącej fali tęczowej epidemii. W przeciwieństwie do „bohaterskiego” Arcybiskupa, który mówi to co inni już dawno gromkim głosem wykrzykują my z QJF mówiliśmy to w czasach gdy p. Boniecki paradował w sutannie w paradzie równości i wielu ludzi w sutannach w środowisku polonijnym gnoiło nas niemiłosiernie za ten akt solidarności z włoskim politykiem. Hipokryta z kurii krakowskiej zostanie obwołany męczennikiem przez tego, że środowiska żydowskie robią mu ogromną reklamę w drodze do kardynalskiej kariery. My z QJF prześladowani i maltretowani w Australii za ten akt solidarnościowego sprzeciwu zostaniemy w Polsce zlinczowani tylko dlatego, że podobnie jak św. Thomas More nie przystąpimy nigdy do spółki z żydokomuną i żydomasonerią tudorowskiego miotu.