Psychologiczna sterylizacja

Spotkanie z Łukasiewiczem

Autorytet a więc i odwoływanie się do jakiegoś fundamentalnego prawa stanowiącego o nienaruszalności sfery wyboru i podejmowania decyzji jest warunkiem koniecznym i wystarczającym na to aby dana decyzja była podejmowana racjonalnie w oparciu o pewność stałego gruntu rozumowej weryfikowalności. W badaniach naszego instytutu SQJRIU problem racjonalnego wyboru czy też racjonalnego podejmowania decyzji jest problemem ogromnej wagi. Już sama definicja racjonalności zakłada przecież odwołanie się do jakiejś podstawowej reguły, aksjomatu czy też prawa, które, co należy tutaj bardzo mocno podkreślić, przyjmowane jest i musi być przyjęte bez odwołania się do w pełni uświadomionych racjonalnych przesłanek. Bez dalszego zgłębiania tego tematu, co jest dość trudnym i czasochłonnym przedsięwzięciem, pragniemy tylko, w tym miejscu podkreślić, że bez owego stałego gruntu, albo inaczej budowania na piasku czy też, co ostatnio staje się tak bardzo popularne, na trzęsawisku i zwodniczym bagnie prowadzi do irracjonalności wcale nie mniej niebezpiecznej od tej spotykanej w różnego rodzaju ułomnościach i defektach opisywanych tak często w literaturze nie tylko psychologicznej dotyczącej ofiar różnego rodzaju schorzeń, urazów mózgu czy też tych innych które są ciągle odkrywane, ku zdumieniu nawet samych psychologów. Racjonalność maszyny, mimo że wydawać się to może zadaniem łatwiejszym, pozornie prostsza jest do zweryfikowania, jednakże dużo trudniej jest ją w pełni zdefiniować. Jednakże nikt, przynajmniej z tych racjonalnie myślących, nie będzie się upierał przy tym aby racjonalność maszyny definiować w oparciu o ustanowienie generalnej reguły, prawa, przez odwołanie się do dadaistycznej zasady wyciągnięcia tegoż prawa z dziurawego kapelusza z denkiem obciętym tą czy inną brzytwą tego czy innego Ot-chama. W przypadku definiowania racjonalności maszyny, przynajmniej ten punkt ominięcia bagna i grzęzawiska w celu osadzenia definicji na pewnym gruncie jest dużo bardziej jednoznaczny. Maszyna bardzo szybko ukaże swą irracjonalność podczas testowania w oparciu o przyjęte procedury testowe, ktore, co warte jest podkreślenia, mogą być do pewnego stopnia zmieniane. Autorytet i racjonalność to, w dzisiejszym świecie potwornej manipulacji i ogromnej ilości irracjonalnych herezji, zwłaszcza w naszym katolickim kościele, i wszelkiej maści antyludzkich, ludobójczych ideologii, pojęcia które są bądź deprecjonowane, wyszydzane i usuwane z obszaru filozoficzno-teologicznej refleksji bądź też przydaje im się zupełnie inne, czasem groteskowo-absurdalne znaczenie. A przecież to na tych pozornie niezbyt zauważalnych fundamentalnych składnikach ludzkiej myśli zasadza się ten cały nasz sposób współtworzenia sposobu postrzegania, widzenia i pojmowania tak zjawisk świata rzeczywistego jak też tych do niedawna określonych wewnętrznymi, dostępnymi tylko do uchwycenia w introspekcyjnym zwróceniu do wnętrza naszej ludzkiej duchowości. Oczywiście tego typu zagadnienia, związane z introspekcją, to już obszar w zasadzie niedostępny dla maszynowego, a więc, z definicji, nieludzkiego ujmowania. I co należy bardzo mocno podkreślić, to właśnie istnienie tego maszynowego obszaru konstytuowania znaczeń dla tych najistotniejszych pojęć i praw pozwala na precyzyjniejsze definiowanie obszaru niemaszynowego, a więc ludzkiego, w którym mogą być odnalezione te zupełnie dzisiaj świadomie rugowane elementy ludzkiego ducha. Mimo, że problem, który został tutaj tak pobieżnie zarysowany jest problemem ogromnej wagi dla obrony dzisiejszego stanowiska teistycznego, w tym szczególnie naszej katolickiej filozofii i teologii, to właśnie to środowisko paranaukowe, afilozoficzne i ateologiczne jest najbardziej wrogo nastawione do badań nad rozumieniem i naszego instytutu SQJRIU, co bardzo jasno uwidacznia bardzo niebezpieczny skręt w kościele katolickim w kierunku samo destrukcji, oczywiście mając tu na uwadze, co należy bardzo mocno podkreślić, znaczenie użycia pojęć kościół katolicki w odniesieniu do betonu klerykalnego mającego tak naprawdę niewiele wspólnego z Kościołem Katolickim definiowanym w odniesieniu do ogromnej różnorodności i bogactwa wszystkich Katolików. Mimo, że z konieczności bardzo skrócony, będący niejako przeskokiem myślowym, wywód dotyczący wrogości klerykałów już nie tylko do badań nad rozumieniem ale do problemu rozumienia jako problemu samemu w sobie, pragniemy tu tylko zasygnalizować bardzo niepokojące zjawisko zaniku poważnej refleksji filozoficznej, nie mówiąc już o jakiejś poważniejszej refleksji teologicznej dotyczącej problemu rozumienia. Nie jest trudno już teraz zauważyć, że powracamy do problemu autorytetu i racjonalności, które w tym kontekście stają się rażąco widoczne. W obecnym czasie mnożenia przeogromnej ilości ideologicznych potworności, które to opierają się na bagnie autorytetu i paranoidalnej irracjonalności my, Kościół Katolicki, w sposób bardzo zamierzony pozbawiani jesteśmy autorytetu i racjonalności wywodu tak filozoficznego i, co jest tak bardzo niepokojące, teologicznego. Czy jest to przypadek? Raczej nie, jeżeli przyjmiemy obiegowe mądrzadło iż przypadki występują tylko w gramatyce. A więc coś się za tym kryje. Miast szukania tutaj odpowiedzi pragniemy zwrócić uwagę na inny aspekt tego zagadnienia, a mianowicie produkowanie różnego rodzaju irracjonalnych herezji. I nie ma w tym nic dziwnego gdyż tam gdzie rozum śpi pojawiają się demony. Stara to prawda znana od zarania dziejów, u nas w Polsce znana bardziej pod postacią szerzenia ciemnoty rujnującej nasz katolicki parafialny świat. Nie trudno też zauważyć pewnej prawidłowości erygującej stereotypy lipy, miernoty, prymitywizmu i niekiedy dna kompletnego na zbutwiałym i przeżartym rdzą pośledniości gruncie lenistwa, ociężałości umysłowej czy też wręcz głupocie. Czy trudno o lepsze przykłady jak tzw. katolickie uniwersytety takie jak ten nie tak dawno powstały w Krakowie z PAT-u. To uporczywe ustygmatowienie katolickiej instytucji takiej jak uniwersytet pejoratywnym znamieniem czegoś najgorszego, ostatniego i będącego już tylko synonimem końca ogona kolejki zła i wynaturzeń to bardzo zamierzony cel mający wywołać wiadomy efekt percepcyjnej dewiacji tworzącej pozór dobra i mądrości w morzu zła i głupoty. Uniwersytet katolicki, o ile taki może mieć rację bytu w kraju katolickim, powinien pod każdym nieomal względem przewyższać wszystkie inne. Jest to nie tylko nakaz wypływający z bycia autorytetem i naszą katolicką racjonalnością ale przede wszystkim jest to nakaz wypływający z przykazania miłości Boga i bliźniego.

In vitro i syndrom zamiany miłości i szczęścia polskich rodzin na kombinaty produkcji dzieci to jeden z przykładów potwornej herezji sprzęgniętej z ideologicznym bękartem rozwiązłości autorytetu i ladacznictwa racjonalności. Nie ma nic bardziej nieprawego jak to uwikłanie herezji kombinatów rodzenia w kierat państwowej ideologicznej doktryny rodzenia poza jakimkolwiek aspektem miłości i wierności małżeńskiej, kulminującej w PiS-owskiej ideologii 500+. Nie trudno też domyślić się kto i w jakim celu wyścielał drogę tej obrzydliwej doktryny herezją dywanu płodzenia dzieci na użytek zapewnienia emerytur kilku zdeprawowanym ojczulkom duchownym, a przemycaną pod postacią jakiejś surrealnej spekulacji o demograficznej zapaści. Bardzo trudno jest wprost uwierzyć w to, że w kościele katolickim w Polsce tego typu herezja zajęła tak poczesne miejsce, jednakże pewne powiązana rządzącej mafii okrągłostołowej z niektórymi karykaturami klerykalnych przegięć rzucają snop światła na tego typu bardzo świadome rozprzestrzenianie tejże herezji w kościele katolickim. Nie trudno też się domyślić komu tak bardzo zależało i zależy na tym aby zupełnie wyplenić cywilizację miłości i życia zastępując Boże przykazanie miłości, w tym szczególnie tej małżeńskiej, jej demograficznym surogatem zupełnie sprzecznym z przykazaniem miłości. To żydowskie szalbierstwo materializowane w pełnej nienawiści formule 500+ powoduje już nie tylko uświęcenie owoców grzechu rozpusty, niewierności małżeńskiej czy też prostytucji ale też wyklinanie tych, którzy byli ofiarami bezpłodności bądź to z powodu potwornej psychologicznej sterylizacji związanej z eliminacją bardzo utalentowanych, twórczych zarodków polskiej, słowiańskiej katolickiej inteligencji, bądź też na skutek choroby niepłodności. W imię jakiejś szaleńczej fantasmagorii stawianie dziecka jako elementu demograficznego przetargu, tu na polskiej ziemi, w kościołach katolickich w Polsce, najbardziej wyuzdana nierządnica obarczona tabunem bękartów uświęcana była dionizyjskim nimbem płodności poza jakimkolwiek odniesieniem do naszej katolickiej prawdy wiary i miłości małżeńskiej. Nie obywało się to przecież bez wyklinania nieszczęśników, którzy wierni Bogu, związani ślubem miłości i wierności małżeńskiej, uporczywie trwali przy nieurynkowianiu i demografikowaniu ich związku małżeńskiego. Ileż goryczy, poniżenia, opluwania i oblewania pomyjami najgorszymi musieli przełknąć ci bezdzietni, i tak niekiedy pokrzywdzeni przez los i mafię rządzącą, znienawidzeni przez wiarołomny kler czyniący ze świętości związku małżeńskiego i sakramentu małżeństwa rynsztok żydowskiego prawa rynku z jego obrzydliwym symbolem 500+, jak też ściek żydomasońskiej, jakobińskiej doktryny upaństwowienia ludzkich sumień i serc. Jak daleko posunięto się tu z herezją bardzo antykatolicką uświęcającą bachanalia, rozpustę i grzech, wylewając pomyje nienawiści na tych, którzy pomni Bożych przykazań i wierni przysiędze małżeńskiej, trwali, mimo wszelkich przeciwności, w nierozerwalnym związku małżeńskim, trzymając się przy tym zasady wierności małżeńskiej. W tym kontekście ubóstwienia dzieci należy wspomnieć o jeszcze jednym bardzo świadomie zamierzonym efekcie profanacji Mszy świętej. Wielokrotnie tego typu fermy rozrodcze w postaci tatuśka i mamuśki ze stażem niekiedy kilkunastu rozwodów lub też samej mamuśki rozpustnej ladacznicy z tuzinem bękartów wykorzystywane były do wszelkiego rodzaju zakłócania porządku Mszy św., niekiedy z olbrzymią dozą profanacji. Takie zbestwione stadko zdziczałych bachorów potrafiło przemienić Mszę św. w kabaretową scenerię infantylizmu i zdziczenia ku uciesze tak obecnych na tej Mszy św., jak też niekiedy samego księdza, skądinąd odpowiedzialnego przed Bogiem i ludźmi za ten element świadomej profanacji. Bardzo rzadko można spotkać się z sytuacją kiedy to ksiądz, bądź też wierni obecni na Mszy św., zareagują na ekscesy rozwydrzonej czeredy bachorów. No cóż, kiedy dziecko staje się bogiem, Bóg znika zupełnie poza horyzont dostrzegalności, a miłość staje się już tylko synonimem antymiłości. Nie można tu też nie wspomnieć o tragedii kobiet zmuszanych do występowania w roli bydła zapłodowego i unasiennianych przez sadystycznych zbirów czyhających tylko na dochód oferowany przez państwo zamienione na żydojakobiński demograficzny folwark. A przecież tak wiele jest w Polsce tego typu tragedii kobiet i dzieci, dzieci które w większości przypadków nie nadają się zupełnie do normalnego życia, stając się stałymi pensjonariuszami domów opieki społecznej, tych katolickich oczywiście, spod znaku któregoś ze świętych. Gdzież tu miejsce na miłość? W tej potworności klerykalnego zbestwienia, antykatolickiej herezji i nieludzkiej ideologii nie dziwi wcale nagłe pełne obrzydliwej hipokryzji utyskiwania na problem samorządowej epidemii in vitro, oburzenie a la Arcybiskup Jędraszewski. Zaczyna się płodzić artykuły zaczynające się od słów „prawda o in vitro jest bardziej przerażająca niż matrix czy inne literackie czy filmowe obrazy przyszłości”. Sęk w tym, że prawda o in vitro odsyła i odsłania potworności antykatolickiej herezji od wielu lat z takim histerycznym nieomal uporem szerzonej w kościele katolickim przez sprzedajny, do cna zepsuty i zupełnie niewierzący kler. Bez bardzo uczciwego ukazania problemu in vitro w kontekście tego typu heretyckich przekrętów, jak chociażby ten opatrzony znamieniem 500+, i szerszego tła odsyłającego do problemu autorytetu i racjonalności, całe to paskudztwo odchudzania potworności herezji i tworzenia z rodzin katolickich farm rozrodczych, staje się jeszcze bardziej ideologicznie nabrzmiałym geszeftem żydomasońskiej sekty. Głupie uwagi o tym, że rząd zjednoczonej prawicy nie zdelegalizował procederu in vitro to ukazanie bardzo jasne w jakim to punkcie trajektorii herezji i ideologii teraz się znajdujemy. I coż znaczą te żydowskie przeinaczenia rządu PiS na rząd zjednoczonej prawicy. Redemptorystyczni kuglarze nachalności fałszerstw medialnych sięgają zenitu. Jaka prawica, jakie zjednoczenie i ani słowa o bezwzględności antyludzkiej mafijnej sitwie PiS a raczej PS (synowie przymierza). Przecież PiS i 500+ to bardzo planowo prowadzona kampania wyniszczania polskich, słowiańskich, katolickich rodzin i kolejny etap potworności psychologicznej sterylizacji mającej za zadanie eksterminację tych, którzy mogliby się stać zagrożeniem dla polityki żydowskiej mafii okupacyjnej tworzącej paranaturalny element selekcji. W tym kontekście wprowadzania i upowszechniania herezji farm rozrodczych nie może też umknąć uwadze bardzo świadome profanowanie świętych poprzez włączanie ich w nurt bardzo niebezpiecznej herezji. Jednym z rażących przykładów jest ogłaszanie w katedrze wawelskiej wtorkowej Mszy św. odprawianej ku czci naszej ukochanej Patronki, św. Jadwigi Królowej przy ołtarzu z JeJ relikwiami. Profanowanie naszej Wielkiej świętej Królowej poprzez sprowadzanie Jej tak wielu przepięknych uczynków miłosierdzia, miłości Chrystusa, polskiego i słowiańskiego narodu, fundatorki zdroju polskiej nauki i szkolnictwa wyższego, Matki Chrzestnej pogańskiej Litwy i twórcy potęgi ducha, potęgi państwa polskiego (Korony Polskiej) wspartej na potędze wiary Kościoła Katolickiego ubogaconego wydziałem teologicznym Akademii Krakowskiej, do „wspomożycielki” matek oczekujących potomstwa wpisuje się tak niechlubnie w ten nurt herezji farm rozrodczych. Arcybiskup Jędraszewski nie zmienił nic z tej tak obrzydliwie profanacyjnej formuły, mimo naszych usilnych próśb, i wskazywanie na to, że dzisiejsze matki tak bardzo odbiegają od ideału wiernej żony, miłującej męża i swe potomstwo. Nie można wprost uwierzyć w to że ci, którzy tak wiele kraczą o profanacji obrazów potrafią w akcie tak zapiekłej nienawiści profanować świętość naszej ukochanej Patronki, i to tylko dlatego że żydowskie szumowiny rzuciły na Nią, tę miłującą najbardziej potrzebujących, broniącą tak wielu pokrzywdzonych, żydowskie plugawe pomówienie o antysemityzm. My z Ruchu Narodowego św. Jadwigi Królowej żądamy bardzo stanowczo publicznych przeprosin od żydowskich oszczerców i zaprzestania profanowania świętego Króla Korony Polskiej ogłoszeniami w katedrze wawelskiej. Mamy nadzieję że Bóg wybaczy tym z polskiego episkopatu, którzy poważają się na tego typu profanacje imion świętych kierując się swym żydowskim rasistowskim uprzedzeniem i nienawiścią do naszego polskiego słowiańskiego narodu. Autorytet i racjonalność tak bardzo w Polsce deprecjonowane nagle w kontekście tego szaleńczego planowego szerzenia antykatolickiej herezji farm rozrodczych nagle zaczynają być dostrzegane. Ale czy nie jest to klerykalny kamuflaż i przedwyborcza pisowska propaganda. No bo czy można uwierzyć aby gadzinówka redemptorystyczna bez tej częstochowskiej hipokryzji mogła chcieć powrotu do autorytetów i racjonalności. Takie sformułowania jak „Tym bardziej fałszywy obraz in vitro mają Polacy. Dlatego bezcenne są świadectwa autorytetów świata medycznego ..... Racjonalność oczywiście pominięto a autorytety dobierane są wedle specyfiki klucza astrologa. Przecież problem in vitro to nie problem specjalistów medycyny ale problem natury etyczno-moralnej i może być rozpatrywany tylko w ramach filozoficznej refleksji i teologicznej roztropnej medytacji i modlitewnej kontemplacji w ścisłym kontakcie z Bogiem. Myśliciel, filozoficzna refleksja, modlitewna kontemplacja, w Polsce potwornych herezji i klerykalnej głupoty to wrogowie tępieni z ogromną zaciętością. Czy w takim środowisku SQJRIU może egzystować? Oczywiście, ale tylko jako instytucja męczenników, ofiary potwornych herezji sprzęgniętych z nieludzkimi ideologiami utrzymywanymi i rozpowszechnianymi przez państwo polskie okupowane przez żydowską mafię okupacyjną.

80 rocznica rozpętania II wojny światowej i ponowna bardzo planowa manipulacja tak Prezydenta jak też rządzącej mafii pookrągłostołowej. Autorytet i racjonalność. Kto jak kto ale p. Prezydent jest jednym z tych karierowiczów politycznych do których autorytet jest niejako zaprzeczeniem swego znaczenia. Miernota polityczna, jeden z tych karierowiczów, których wyniesiono na szczyty władzy tylko dzięki poparciu lobby żydowskiego i mafijny okupacyjny układ. Wielokrotnie ośmieszający tak Polskę jak też polski, słowiański naród na arenie międzynarodowej, w Polsce walnie przyczyniający się do utrzymywanie żydowskiej okupacyjnej mafii pookrągłostołowej, blokujący bardzo skutecznie jakiekolwiek poważniejsze zmiany w Polsce. Czy taki człowiek ma moralne prawo reprezentować nasz polski, słowiański naród na tego typu rocznicowych obchodach, jak to mające miejsce w ostatnich dniach. Te wypowiedzi muskające li tylko istotę problemu tragedii II wojny światowej to obelga dla naszego polskiego, słowiańskiego i katolickiego narodu. Przecież to nie tyle niemiecka agresja ale potworna zdrada, tak w szeregach polskiego rządu roku 1939 jak też potworna, i to dwukrotna zdrada aliantów, a potem ta największa zdrada okrągłego stołu to istota tej tragedii, która się nie skończyła do dnia dzisiejszego. Przecież to także dzisiaj, tu w okupowanej Polsce, mordowani są ci najszlachetniejsi, najbardziej twórczy miłujący Boga i Ojczyznę. Przecież to w dzisiejszej okupacyjnej Polsce mordowani są naukowcy tacy jak Dr. Ratajczak bagnetami pomówień o antysemityzm, których nie chroni państwo polskie rządzone przez żydowskiego okupanta. Przecież to dzisiaj tacy naukowcy jak prof. Z. Leś, o których nawet Radio Maryja głosi że są wielkimi patriotami dzięki którym Polska nigdy nie zginie, są wypędzani z Polski, a po powrocie do Polski umieszczeni w nieludzkich obozach pracy, pozbawiani wszelkich środków do prowadzania badań, wynagrodzenia za pracę, należnych im odznaczeń, stanowisk tak rządowych, nie przywracani do pracy na uniwersytecie, pozbawiani możliwości otrzymania belwederskiej profesury a przy tym maltretowani przez sąsiadów o żydokomunistycznym rodowodzie. Przecież ta wojna się jeszcze nie skończyła i ofiary polskiego, słowiańskiego holokaustu tu na polskiej ziemi tworzonego  przez jakże innego okupanta posługującego się jednakże tą samą ideologią żydowskiej rasowej nienawiści. Prawda ta racjonalnie ujmowana jest rażąco inna od ideologii fałszywych autorytetów, których karierowiczowska pycha razi zbyt mocno powtórką historii roku 1939. My z Ruchu Narodowego św. Jadwigi Królowej protestujemy przeciw tego typu manipulatorskiemu ujmowaniu historii. My nigdy nie wyrzekniemy się odszkodowań ale nie tylko od Niemców i Sowietów, ale także od fałszywych aliantów w tym szczególnie Anglii i USA. Inwazja Niemiec i CCCP była bardzo łatwa do przewidzenia i można było uniknąć tak wielu politycznych błędów gdyby nie zdradziecki układ polityczny w Polsce. Jałtański układ był o wiele bardziej znaczący i brzemienny w skutkach. W tym zdradzieckim układzie my Polacy, Słowianie, Katolicy padliśmy ofiarą żydowskich pomówień o żydowski holokaust co w ogromnym stopniu formowało politykę jałtańskiej okupacyjnej nocy. Przecież Polską rządziła żydokomuna mordując miliony zapędzanych do żydowskich obozów pracy Polski PRL-u. My z Ruchu Narodowego św. Jadwigi Królowej nigdy tego nie zapomnimy żądając odszkodowań dla ofiar żydokomunistycznego terroru w Polsce, a tym z polskiego episkopatu pragniemy przypomnieć że Kościół Katolicki w Polsce przetrwał nie tyle na skutek heroiczności ks. Prymasa, któremu nikt nie umniejsza zasług, ale na skutek tych tak wielu bezimiennych katowanych w obozach pracy okresu PRL-u. Jako Ruch Narodowy św. Jadwigi Królowej zrobimy wszystko aby uczcić pamięć tych bezimiennych, którzy odmawiając wstąpienia w szeregi PZPR, walczący pokojowymi metodami i tworzącymi potężny narodowy, polski, słowiański, katolicki ruch narodowy, poddawani byli potwornemu terrorowi żydokomuny, co wiązało się z piętnowaniem ich niewolniczym określeniem robotników. Ponieważ ludzie ci pozbawiani byli możliwości robienia jakiejkolwiek kariery zawodowej w Polsce, podobnie jak ich dzieci, dzisiaj w okresie żydowskiej okupacji, zwracamy się o pozbawiania byłych komunistów stopni naukowych profesora, jeżeli ich profesura nie będzie udokumentowana poważnymi osiągnięciami naukowymi. Tego typu rewizja upolitycznienia nadawania stopni naukowych, która trwa do dziś, i która jest reprezentowana przez obecnego Prezydenta będzie obejmować także profesury zagarnięte w drodzy partyjnych przywilejów po roku 1989. Obejmie to także takich „naukowców” jak nieżyjący były prezydent Lech Kaczyński. I nie jest to wołanie o prawo i sprawiedliwość a tylko słuszne upominanie się o należne odszkodowania i ukaranie przestępstw wyłudzania stopni profesorskich (belwederskich). Autorytet i racjonalność to bardzo znaczące terminy wyznaczające nie tylko sposób interpretacji dziejowych potworności ale też przede wszystkim kształtujące postawy życia w prawdzie i miłości. Sposób pojmowania świata ustanawia rzeczywiste a nie urojone odniesienie do drugiego człowieka, rodziny, narodu czy też tego najbardziej nieuświadamianego fenomenu człowieka w łonie naszej ziemskiej rodziny ludzkiej. W kontekście tylu przemówień w czasie obchodów tej rocznicy można w zupełności pominąć groteskowe, aczkolwiek pełne niemieckiej buty przemówienie Prezydenta Niemiec, który tylko w obecności takiego prezydenta jak obecny polski Prezydent może pleść takie nie trzymające się niczego komunały. Nie można jednakże nie odnieść się do pełnej hipokryzji wypowiedzi wiceprezydenta USA, zwłaszcza po tym jakże charakterystycznym dla amerykańskiego kolosa uniku Prezydenta USA. Polska nie jest aż tak małym krajem aby można było kpić sobie z tego naszego trwaniu przy Bogu i umiłowaniu naszej ojczyzny, naszego nigdy niezwyciężonego i bohaterskiego, polskiego, słowiańskiego, katolickiego narodu, dziele naszych polskich świętych w tym szczególnie Wielkiego świętym Polskiego Króla, św. Jadwidze Królowej, sprawczyni naszej tak narodowej jak  i państwowej potęgi. Jest ogromna różnica pomiędzy tym na czym zasadza się pozór potęgi do końca nie zdefiniowanego narodu amerykańskiego, narodu zamieszkującego tereny zabrane rdzennej indiańskiej ludności, a potęgą nie tylko ducha naszego polskiego, słowiańskiego, katolickiego narodu zamieszkującego naszą słowiańską ziemię od zarania dziejów. Coś co powstało w sposób naturalny jest już w swej genetycznej sferze znaczeniowej ogromnie różne od tego co powstało sztucznie na skutek takiej czy innej formy kolonizacyjnej ekspansji. Sama struktura społeczeństwa amerykańskiego z pozornie potężnym lobby żydowskim mającym przeogromny wpływ na ponoć demokratyczne społeczeństwo amerykańskie to inność której my Polacy, Słowianie, Katolicy zaakceptować nie jesteśmy zdolni. Nie każdego z nas można tanio kupić lub ogłupić, co bardzo trafnie oddaje wypowiedź amerykańskiego wiceprezydenta. Również bardzo niski status polskiej diaspory (polonii amerykańskiej) w społeczeństwie amerykańskim wskazuje na ogromną dyskryminację czy też wręcz rasizm. Brak reprezentanta licznej przecież chociaż tak naprawdę nic nie znaczącej polonii amerykańskiej w senacie amerykańskim jest bardzo jaskrawym przykładem ukrytego i coraz bardziej widocznego rasizmu. Również bardzo brutalne traktowanie Polski przez obecnego Prezydenta USA, który wyłudza poparcie Polaków a następnie w sposób tak zdradziecki podpisuje wyrok na nasz naród wespół z żydowskimi wspólnikami. Czegoś równie nikczemnego nawet Stalin by się nie powstydził. Ani słowa przeprosin za Jałtę, ani słowa o należnych naszemu narodowi odszkodowaniach. Tylko ktoś taki jak niepolski  prezydent Duda może sygnować tego typu frazesy zmierzające do zainstalowania armii amerykańskiej wypędzanej z terenów okupowanych Niemiec. Przecież ta amerykańska strefa okupacyjna nie została zniesiona po wycofaniu wojsk sowieckich z sowieckiej strefy okupacyjnej ale zostaje przesunięta na kraje niegdyś okupowane przez sowietów. Znając bardzo dobrze istotę polityki amerykańskiej i amerykańskich interwencji zbrojnych, które to zasadzają się na implementacji proamerykańskich marionetek rządowych i wprowadzaniu znienawidzonej przez tych którzy wierni Bogu służą swoim narodom, demokracji amerykańskiej nie mamy żadnych złudzeń co do tego komu będzie służyć armia amerykańska instalowana w Polsce i że będzie to prawdziwa eksterminacja polskiego, słowiańskiego, katolickiego narodu. My jako  Ruch Narodowy stanowczo sprzeciwiamy się przesuwaniu amerykańskiej strefy okupacyjnej i instalowaniu wojsk amerykańskich w Polsce. Polska jest w stanie sama się obronić i w przypadku gdy nasi wrogowie posiadają arsenały broni jądrowej, zrobimy wszystko aby nasza polska armia była wyposażona w broń jądrową po to aby móc się przeciwstawić każdemu atakowi. Nie jesteśmy tak naiwni aby wierzyć że armia amerykańska kiedykolwiek  będzie bronić polskich interesów, a fakt nie posiadania broni jądrowej uchroni nas od instalowania rakiet nacelowanych na polskie miasta. O sojuszu polsko-amerykańskim najtrafniej wypowiedział się sam Prezydent USA. Na zapytanie czy poprze polskie żądania o odszkodowania od Niemiec dał bardzo szczerą jak na Prezydenta odpowiedź. Jest on przyjacielem tak  Polski jak i Niemiec więc nie może poprzeć polskich roszczeń. Odpowiedź jest na tyle szczera że odsłania pełnię buty bezdusznego burżuja bardzo cynicznie poniżającego swego „przyjaciela”. Przecież pytanie nie dotyczyło przyjaźni i innych tego typu towarzysko-biznesowych relacji ale bardzo  poważnej kwestii moralnej zadośćuczynienia za popełnione zbrodnie i zło niepomierne. Po tego typu wypowiedziach jesteśmy przerażeni zdradzieckim zamachem żydopisu instalującego armię zdolną strzelać w plecy polskim żołnierzom zaatakowanym  przez prezydenta Macrona, występującego w obronie szerzącego się w Polsce wyimaginowanego antysemityzmu, tylko dlatego że prezydent Francji jest przecież lepszym przyjacielem prezydenta USA niżeli nowo wybrany, propolski i katolicki prezydent Polski. Przecież kiedy prezydent Trump podpisywał żydowski, niezgodny z konstytucją amerykańską dokument, wyłudzający wraz z żydowskimi wspólnikami ogromne sumy pieniędzy bardzo szybko zapomniał o tym że to Polacy są jego przyjaciółmi i jako pierwsi poparli go w trudnych chwilach początków swej prezydenckiej kariery. Boże chroń nas od przyjaciół, zwłaszcza tych zza oceanu, z ziemi skradzionej indiańskim aborygenom.

Podkarpacie jest jednym z regionów Polski który skazany był przez żydokomunę a potem mafię żydowskiej okupacji na zupełne wyniszczenie tak kulturowe jak też biologiczne. Dla nikogo nie jest tajemnicą to że okres PRL-u a potem też okres żydowskiej okupacji po roku 1989 to okres bardzo zróżnicowanego rozwoju poszczególnych regionów Polski. Czym były podyktowane te zabiegi degradacji obszarów prastarych słowiańskich ziem nie trudno jest odgadnąć. W Polsce PRL-u termin Słowianie używany był tylko jako wybieg etnograficzno-geograficznych spekulacji dotyczących mniej znaczących problemów związanych raczej z rozmywaniem znaczenia tego terminu przy jednoczesnym ogromnym faworyzowaniu naddatku znaczeniowego takich terminów jak żydzi czy cyganie. Po zdradzieckim układzie okrągłostołowym zaczęła się bardzo silna inwazja ideologicznego sposobu erodowania tych regionów z niechcianych elementów słowiańskiej pozostałości, czyli usilna próba wypędzania rdzennej ludności metodami nacisku ekonomicznego i kulturowego. Stosowanie przymusu ekonomicznego i masowych mordów poprzez obniżanie standardu życia i pozbawianie środków do życia to istota ludobójczego w swym założeniu planu Balcerowicza, który skierowany był szczególnie w regiony takie jak Podkarpacie mając za zadanie wymordowanie bądź też wypędzenie słowiańskiej ludności przez pozbawianie ludności środków do życia. Jedną z przeszkód zrealizowania w pełni tego niecnego planu było otworzenie rynku pracy UE i stworzenie kategorii nisko płatnej taniej siły roboczej Podkarpacia. Powoduje to potworne spustoszenie kulturowe i bardzo świadome hodowanie rasy podludzi mogącej tylko identyfikować się z wolnym najmitom wykonującym najprymitywniejsze prace w Niemczech, Norwegii, Holandii czy Luksemburgu. Wśród ludności tego regionu zanika prawie zupełnie naturalna potrzeba zdobywania nawet średniego wykształcenia, rozwijania jakichkolwiek zainteresowań twórczych czy też jakichkolwiek form duchowego rozwoju. Miasta takie jak Krosno, stolica południowego Podkarpacia to przykłady bardzo świadomie prowadzonej polityki degradacji aspiracji miejscowej słowiańskiej, polskiej, katolickiej ludności. Jeszcze nie tak dawno miasto wojewódzkie związane z unikalnością rodzącego się przemysłu naftowego dzisiaj przemianowane przez sprzedajnych idiotów rujnujących ten ponad 700 letni królewski gród, sprowadzający twórczy wysiłek wielkiego podkarpackiego odkrywcy Łukasiewicza do poziomu dna Wisłoka tworząc z Krosna miasto szkła. Jak na ironię szkło krośnieńskie, znaczy ni mniej ni więcej tylko utrzymywanie niewolników tytanicznej pracy, której wykonywanie naznaczone jest piętnem antyku niewolnictwa. Prymitywna robota ręcznej produkcji szkła polegająca na dmuchaniu na już zimne to nie synonim nowoczesności i pobudzanie aspiracji młodych ludzi ziemi krośnieńskiej do zdobywania wyższego wykształcenia. Jest w tym szklanym amoku zabijania wyższych aspiracji krośnian coś odrażającego, coś co przypomina ideologie okupantów poprzednich epok. Krosno nigdy nie było, nie jest i nie będzie miastem szaleńczej ideologii szklanych serc czy też szklanych domów. My z Ruchu Narodowego św. Jadwigi Królowej stanowczo sprzeciwiamy się zamieniania kolebki przemysłu naftowego dającego światu nie tylko perspektywę tworzenia przemysłu wydobywczego ale przede wszystkim perspektywę przemysłu przetwórczego zapoczątkowanego przez wielkiego krośnianina Łukasiewicza. To właśnie dzięki jego pionierskim pracom i budowie pierwszych rafinerii ropy w Polance i innych podkarpackich miejscowościach dzisiaj potężne koncerny typu Shell mogą zarabiać krocie, przemysł samochodowy i firmy produkujące samochody są ogromnymi dłużnikami naszego wielkiego rodaka. Trudno wymienić nawet te najbardziej znaczące wytwory przemysłu przetwórstwa ropy naftowej zapoczątkowane prowadzeniem przez niego pionierskich prac w krośnieńskiej Polance. W pałacu Trzecieskiego, zamienionym na hotel trudno szukać jakiejkolwiek wzmianki o prowadzonych tu pracach. Informacja dotycząca Łukasiewicza jest tak starannie cenzurowana przez obecne władze miasta Krosna, że czasem można odnieść wrażenie że to już nie ludzie z wodogłowiem ale ludzie ze szklaną protezą mózgową i szklanym sercem. Nie trudno  się też domyślić dlaczegóż to ogrom prac QJF zmierzających do zorganizowania wystawy ukazującej wkład Łukasiewicza w przemiany cywilizacyjne XX i XXI wieku był tak usilnie sabotowany przez ministra Zdrojewskiego, żydowskiego pochodzenia i żydowskie środowisko PiS. Przecież gdyby nie te sprzedajne gnomy ze szklanymi protezami miast mózgu tworzące beton krośnieńskiego urzędu miejskiego, Krosno mogłoby pretendować do bycia stolicą przemysłu naftowego współpracując z potęgami przetwórstwa ropy i gazu. Rozwój przemysłu przetwórczego to nie tylko rozwój regionu ale przede wszystkim wzrost aspiracji młodych ludzi do zdobywania wyższego wykształcenia, możliwość pracy na Podkarpaciu i solidnej podstawy do rozwoju kultury. Nie pozwólmy sprowadzić Krosna i Podkarpacia do ziemi obiecanej gdzie miejscowa ludność po kolejnym sztucznie wywołanym kryzysie wyzbędzie się z takim trudem budowanych, naprawdę pięknych domów, które zostanę za bezcen sprzedane przybyszom z jakże innej ich ziemi obiecanej. Bardzo wielu wyjedzie, wielu wymrze a ci którzy powrócą będą pracować jak niewolnicy dmuchając szklane protezy mózgowe dla sprzedajnych rajców i wynajmować własne domy płacąc za wynajem ogromne czynsze. Czy ich dzieci będą kiedykolwiek miały jakiekolwiek marzenia? Tylko jedno, takie jak my w czasach PRL-u. Wyjechać jak najdalej i zapomnieć. Nie pozwólmy więc zniszczyć tej słowiańskiej ostoi polskości, tego piękna tej ziemi, ziemi dukielskiej, krośnieńskiej, naszej podkarpackiej ziemi i piękna duszy ludzi Podkarpacia. Zacznijmy od uniwersytetu. Krosno musi być miastem uniwersyteckim, gdyż tylko to gwarantuje mu właściwy prestiż w oazie słowiańszczyzny Słowaków, Ukraińców czy też tych dalszych południowych krajów słowiańskich. Zwracając oczy i serce ku południowi, nie wypinając się przy tym na wschód będziemy mogli wspólnie odbudować godność Słowianina potrafiącego swą duszę wprząc w najcudowniejsze dzieła słowiańskiej kultury tak Polskiej, Słowackiej, Ukraińskiej czy też Macedońskiej. To wołanie o uniwersytet w Krośnie musi być wołaniem każdej podkarpackiej matki i każdego podkarpackiego ojca zatroskanych o przyszłość ich jakże utalentowanych i twórczych pociech. Resztę pozostawmy Bogu i św. Jadwidze Królowej, która była tak ogromnie zaangażowana w rozwój naszego podkarpackiego regionu.